niedziela, 25 stycznia 2015

Zimowo- wiosenna metamorfoza

Nasza minty chata przeszła rewolucję. 
Rewolucję pięciodniową!
 Długo planowany, wręcz wymarzony biały salon, wreszcie stał się faktem. Nie spodziewałam się, że aż tyle powietrza do niego wpadnie wraz ze świeżym kolorem i załatanymi dziurami w ścianach.
Zmienił się też i układ i skład mebli. Bezpowrotnie pożegnałam brązową skórzaną kanapę i fotel ( czekają w przechowalni na nowe miejsce ). Zniknęła też nasza stara szafa i maglownica. Trafiły do sypialni, gdzie uporządkowały kąty i niewątpliwie nadały większej przytulności. Uwielbiam ich miodowy kolor właśnie za ciepło jakie wprowadza do wnętrza.
Na parterze króluje zatem biel i ... kolor zielony 
Cudowny odcień lekko zgaszonej zieleni jako zapowiedź skradającej się wiosny :)
Od piątku do dziś wbiłam w ściany tylko 3 gwoździe, tak mi szkoda tych idealnych ścian, że zastanawiam się nad każdym ruchem młotka. I chyba dobrze mi teraz w tych nieco ogołoconym, prawie ascetycznym wnętrzu. 
Zmiany zaszły także do kuchni, trochę ja musiałam okiełznać z wzorów i kolorów. Kwiecisty Green Gate i Cath Kidston trafiły na razie na mniej widoczne miejsce, a na mojej kochanej półce znów pojawiły się turkusy, mięty i trochę fioletu. Z potrzeby prostoty zdjęłam z okien zasłonki, a karnisze trafiły do kąta w kotłowni.
W ciągu 5 dni, podczas nieobecności Marka, nasz dom zmienił się prawie nie do poznania. 
Moją największą po remontową miłością jest bez wątpienia ceglana ściana pomalowana na biało.
Cudowne tło by wyeksponować stareńką szafkę, moją ukochaną maszynę do pisania, będzie też świetna jako tło do zdjęć. To był strzał w 10!
Takie ściany pamiętam z duńskich domków, w których mieliśmy okazję mieszkać i zawsze, bez wyjątku, do nich wzdychałam.
W ręce Piotra Złotej Rączki wpadły także nasze drzwi do wiatrołapu. Drzwi, które przeszły nie jedno. Ratowała je tylko kraciasta zasłonka. Od strony wiatrołapu zryte przez nasze psy do żywego drewna, powodowały u mnie nerwowy skurcz, za każdym razem gdy wchodziłam do domu.
Te same drzwi zostały przerobione na drzwi od stodoły ;) 
Obite deskami, pobielone, czekają jeszcze na prostą czarną klamkę i kawałek zabezpieczającej pleksi od strony wiatrołapu.



Natka <3




Już jakiś czas temu zmieniliśmy ikeowskie kinkiety na te cudowne od Zorki Design.
Przeszły tylko małą zmianę kolorystyczną, bo choć piękna i mocno energetyczna czerwień bardzo mi się podobała, to okazała się zbyt mocna do nowego wnętrza.
Niebieskie lampy także zniknęły. Na ich miejsce trafią nowe, lniane, szyte przez moją serdeczną koleżankę Anię <3
Na pewno je Wam pokażę jak tylko zawisną



Stołek od Madam Stoltz upolowałam na wyprzedaży tutaj: KLIK
Świetnie gra z moimi krzesłami, o tymi: KLIK no i jest zielony


Jakiś pomysł na zasłonki do kredensu?
Wszystkie mile widziane :)


Kubki z napisem, te z czarnym rantem, możecie znaleźć w H&M Home. Stamtąd też jest turkusowa skrzyneczka z oliwą i młynkiem do pieprzu. Sam byczo ogromny młynek to imieninowy prezent, szukajcie go w DUKA




I jedno z moich meblowych marzeń spełnione! 7 prawie lat na niego czekałam z przekonaniem, że to idealne dla nas rozwiązanie. Wcześniej wygrały praktyczne przy małym dziecku kanapy z eko skóry, potem bardzo wygodna i ładna w kształcie, ale jednak skórzana kanapa, którą ciężko było w cokolwiek oblec, by kolor ukryć- wszystko z niej zjeżdżało, a mnie się marzyło lekkie, można by rzec, PURE, wnętrze
Wreszcie jest. Idealna, rodzinna, miękka i jasna! sofa narożna
Jak Wam się podoba ta zmiana?
Mnie się nawet nie chce wychodzić z domu. Siedzę w fotelu i patrzę :D



Ile kotów jest na zdjęciu? ;)


A to nasze nowe stare drzwi. Póki co jeszcze bez klamki, ale jutro już będzie.
Nad drzwiami emaliowana lampa przywieziona z Lizbony. Uwielbiam ją za prostotę i kolor zielony!, którego niestety tutaj nie widać 


Dla przypomnienia jak było wcześniej: KLIK
A tak było prawie rok temu, Minty House w cudownym obiektywie Anety Tryczyńskiej dla Werandy Country: KLIK


Foto: Aneta Tryczyńska, stylizacja Ania Chmielewska i Minty House

Wspaniałej niedzieli Kochani :) 
I dobrego, twórczego tygodnia!
---
Ewa


czwartek, 15 stycznia 2015

Powroty


Lubię wracać. Nawet jeśli czeka na mnie dużo pracy, mały domowy chaos i góra prania 
Powrót do rzeczywistości nieco chłodniejszej i bardziej ponurej niż ta lizbońska, umiliły czekające na mnie przesyłki, kilka fajnych gadżetów do domu.
Hmm... to była nie lada przyjemność otworzyć sobie tak wszystko hurtem ;)
Przyszła też książka, szczególna dla mnie choć nie jestem autorką ;) ale na okładce jest zdjęcie, które powstało w Minty House, zrobione moją ręką.
Fajnie, bardzo miło
Ale i tak najcudowniej wraca się do dzieci :) 
A Lizbona...
Wyjazd udał się w 100%
Tylko już w domu okazało się niestety, że moja walizka nie doleciała z tą samą zawartością, z którą nadaliśmy ją na lotnisku. Ze środka zniknęła mała kosmetyczka z ulubionym pudrem, tuszem, perfumami, ukochanymi pędzlami do makijażu. Każda kobieta wie co musiałam poczuć.
Nie odczułabym takiej straty, gdyby zniknęło cokolwiek innego, ale nie mój ukochany pędzel! 
To był cios poniżej pasa! 
Mamy nauczkę na przyszłość: walizka musi być zamknięta na kłódkę!
I to był jedyny zgrzyt w naszej podróży, no może jeszcze przytkane w trakcie lądowania ucho (trzyma do tej pory ). Poza tym wszystko było the best: przytulne mini mieszkanko na Alfamie, pogoda, jedzenie, miejsca, ludzie...
Wszystko opiszę w wiosennym Pure Passion, mamy z Markiem listę naszych Top Places nie do końca pokrywającą się z przewodnikiem. My już tak mamy, że nie zwiedzamy tylko doświadczamy.
Wielki plus lizbońskiej eskapady to niewątpliwie MY, ja i Marek.
 5 dni w Lizbonie i dwudziestoletni związek został odświeżony, muśnięty Słońcem, może trochę odkryty na nowo...
Dziś tylko kilka zdjęć, trochę złapanych migawką klimatów...
Na pierwszej fotce jedna z pamiątek z podróży: kryształowa gałka kupiona na Targu Złodziei. Nie wiem gdzie ją wkręcę, ale musiałam, musiałam ją mieć
Teraz wystarczy dokupić resztę, czyli mebel pasujący do gałki ;)



Cały czas mam przed oczami wyślizgany kamienny bruk biegnący to w dół, to w górę, żółty tramwaj, wielki statek w porcie, maleńkie drzwiczki, kolorowe fasady kamienic i pranie! Tak, wszechobecne wiszące pranie we wszystkich kolorach tęczy: rano jasne, w południe czerwone, wieczorem pastelowe
Szkoda tylko, że już nie mogę poczuć jego świeżego zapachu

Miłego popołudnia
---
Ewa

P.S. Dziękuję za Wasze komentarze pod poprzednim postem. Wszystkie przeczytane i skwitowane wielkim uśmiechem :D
Dzięki!

















Do następnego razu! Będzie więcej :)
Pa


czwartek, 8 stycznia 2015

W biegu

Dobry wieczór :)
To ja :) 
Zjawiam się tu z niemałymi wyrzutami sumienia. Długo, oj długo mnie tu nie było.
Nie było bąbelków, fajerwerków, noworocznych życzeń
Brakuje mi czasu na różne rzeczy, muszę nad tym popracować. Wydłużone ferie dla dzieciaków są frajdą, niestety mnie kompletnie dezorganizują. Czuję się jak na wakacjach, a przecież ja pracuję w domu i nie mam 100 dni urlopu! Dzieciaki, zwłaszcza ten najmłodszy, zupełnie tego nie rozumieją. Komputer oblężony, a jak już uda się wywalczyć dostęp, to z drugiego pokoju słychać za chwilę: Maaamoooo... :) Znacie to? Pewnie tak
Rok zaczął się nam bardzo fajnie. Byliśmy u naszych przyjaciół w Gęsim Zakręcie, gdzie śniegiem sypnęło i było naprawdę pięknie. Rodzina wyszalała się na stokach, Ignacy pierwszy raz na nartach, powolutku, w swoim rytmie, wraz z cierpliwym na medal instruktorem Mario, spędził na deskach swoje pierwsze godzinki. I jest sukces- spodobało się :) uff
Matka także po 7 latach przerwy wbiła się w narciarskie obuwie i wraz z nartami przy nim przecięła kilka razy oślą łączkę, a jakże, nawet bez zwałki i wcale nie pługiem ;) 
Po przyjeździe kilkadziesiąt godzin obtęskniania z kotami, psami, domem i znów ruszamy w drogę. Tym razem we dwoje. Dawno tak nie było więc się cieszę podwójnie. Aparat naszykowany, ale walizka jeszcze w proszku. Mam nadzieję, że przywiozę trochę wiosny do nowego numeru magazynu Pure Passion.
Czytałam na kilku blogach o Waszych noworocznych postanowieniach, listach marzeń do spełnienia, planach do realizacji. Też mam swoją listę, choć jej jeszcze nie miałam czasu spisać. A to chyba pomaga.
Ten rok zapowiada się u nas rewolucyjnie. Wraz z moją przyjaciółką Edytą tworzymy w naszym mieście miejsce, które do niedawna jeszcze, tliło się jedynie w naszych marzeniach. Stara kamienica z czerwonej, żyrardowskiej cegły, skrzynkowe okna na przestrzał, szerokie parapety w sam raz by na nich przysiąść, wysokie stare drzwi z ciężką mosiężną klamką i kluczem długaśnym na 15 cm. Ten klucz otworzył przed nami wizję zupełnie innego życia, życia wśród ludzi, dla ludzi, w klimatycznym wnętrzu dopieszczonym po naszemu, z aromatem dobrej kawy unoszącym się w powietrzu. 
Wpadniecie? Dam znać jak ruszymy :)
Dużo pracy przed nami, mnóstwo formalności, może przeszkód do pokonania trochę, a może pójdzie gładko? My widzimy już efekt końcowy i to nas trzyma w pionie. 
Chciałabym w tym roku też działać prężniej blogowo, chcę rozwijać magazyn, robić coraz lepsze zdjęcia. Chcę pojechać do Danii, mojej ukochanej, tam ładować akumulatory, zbierać dla Was inspiracje. 
W planach jest remont parteru, zwłaszcza salonu, który woła o pomstę do nieba. Marzą mi się białe ściany, białe schody i mięciutki, puchaty narożnik zamiast brązowej kanapy!
Chciałbym wreszcie pozamykać niedomknięte sprawy, powyjaśniać wszystkie niedomówienia. Chciałbym zacząć biegać! Mam już buty ;) Czekają na mnie w ... pudełku
Chciałabym pojechać na rodzinne wakacje, gdzieś tam, byle razem
I nawet nie wiem kiedy, ale chyba właśnie spisałam swoją listę 
Na koniec roku do niej wrócę i sprawdzę czy coś mogę odkreślić ptaszkiem- ZROBIONE
Myślę, że 2014 to był całkiem dobry rok. Mam nadzieję, że 2015 będzie jeszcze lepszy. I tego Wam życzę.
Wspaniałego, kreatywnego, pięknego, rodzinnego, z podróżami, z marzeniami pod pachą, niech się Wam spełniają! Wszystko zależy tylko od Was!
Lecę się pakować, dopieszczać dom i dzieci. 
Wrócę pełna energii, wiem to
Trzymajcie się ciepło!
---
Ewa





O czarnym czajniku marzyłam od roku, od poprzednich Świąt, kiedy to moja teściowa Ula wyciągnęła z piwnicy wielgachny czajnik po dziadku i dała go nam w prezencie.
Tamten, mimo czyszczenia, do gotowania wody się nie nadawał, jest za to cenną pamiątką i ma swoje honorowe miejsce w kuchni
Nówka sztuka w kolorze black jest idealna <3
I gdybym zeszłoroczną listę marzeń spisała, mogłabym z niej czajnik wykreślić :)


Takie kwiaty zostawiam rodzince na dni naszej nieobecności. Wczoraj przywiozłam je do domu z kwiaciarni szwagra Bartka. I od razu gębą się cieszy od ucha do ucha :D


Moja kochana, ruda mistrzyni drugiego planu. 
Właśnie leży na mojej lewej dłoni, tuż przy klawiaturze


Pozdrowień moc!
 I dobrej nocy


niedziela, 28 grudnia 2014

Słój leci do...

...
zanim podam wynik chcę Wam serdecznie podziękować za życzenia wszelkie, te przesłane mailem, w komentarzach, na Facebook'u czy na pocztowych kartkach. 

DZIĘKUJĘ :D

Jak Wam minęły Święta? Cudownie ułożył się ten świąteczny tydzień z gratisem w postaci soboty i niedzieli. Zima też nas pozytywnie zaskoczyła i choć na Mazowszu śniegu nie spadło zbyt dużo, to i tak fajnie, że choć trochę się pobieliło i zmroziło. Przyjemne rześkie powietrze prawda?
A w domu moje jemioły dogorywają z gorąca, choinka zaczyna gubić igły, pewnie trochę za sprawą Natki, która co i rusz ściąga jakieś ozdoby do zabawy. 
Na świąteczne smakołyki patrzeć chwilowo nie mogę, pewnie zatęsknię do nich za dni kilka. I czyż to nie prawda, że kapusta z grzybami i orzechowe ciasteczka smakują najlepiej zanim nadejdą Święta? Muszę o tym pamiętać za rok ;)
Dziś w ramach przełamania smaków pojechaliśmy całą rodziną do chińskiej restauracji ;) Karpia i śledziki zepchnęłam na tyły lodówki ;)
Byliśmy też w kinie, podzieleni na dwie grupy (rozstrzał wiekowy jest znaczny i musimy się dzielić)
Ja z Igą i Ignacym oglądaliśmy Wielką Szóstkę. Super! Cudowny film, i do śmiechu, i do wzruszeń.
Najlepszą recenzją w moim wykonaniu był fakt, że nie zasnęłam, a zdarza mi się zasypiać na bajkach, których zwiastun mógł zaciekawić, a potem okazywało się, że na nim można było poprzestać.
Wielka Szóstka to film na dziesiątkę :)
Polecamy!


No dobra, nie przeciągam. Oto wyniki, podające numer komentarza pod konkursowym postem
Nr 2
Pani Aldono :) Poproszę adres do wysyłki :)
mintyhouse@gmail.com

Na koniec zapraszam do poczytania: http://www.solidarne.com/wywiady-artykuly/
Kilka słów ode mnie w rozmowie z Magdą, autorką m.in jednego z tekstów w Pure Passion Magazine
Serdecznie zapraszam :)


A idąc dalej informacyjnym krokiem...
W Sklepie Minty House trwa właśnie poświąteczna wyprzedaż KLIK
Pojawiło się też kilka nowości KLIK Długo wyczekiwane i mocno spóźnione dostawy z Wielkiej Brytanii i Danii dotarły w wigilijne popołudnie!
Są wreszcie pastelowe dzianinowe ręczniki, z uroczą kwiecistą naszywką :)
Jeden z nich na zdjęciu powyżej

Spokojnego tygodnia kochani :)
I do zobaczenia niebawem 
Uściski
---
Ewa




środa, 24 grudnia 2014

Świątecznie

Kochani :)
Życzę Wam pięknych Świąt. Spokoju i dużo uśmiechów, tych dziecięcych zwłaszcza. Niech spełnią się wszystkie Wasze świąteczne marzenia, niech piernik wyrośnie, a karp nie ma ości. Przytulajcie najbliższych i poczujcie magię Bożego Narodzenia po czubki paluszków :)
Wszystkiego dobrego!
---
Ewa z rodzinką




niedziela, 21 grudnia 2014

Ciasteczka, jemioła i mały prezent

Dobry wieczór Wszystkim :)
Miałam dziś niezłą przeprawę z własnym komputerem. Odmówił mi posłuszeństwa i musiałam zrobić świąteczne porządki na dysku, choć wcale nie było ich w planach, grrr
No cóż, siła wyższa

Z wiekiem nabieram coraz większego dystansu do prac świątecznych. Od zawsze wolałam te przyjemniejsze aspekty przygotowań: dekorowanie, wspólne ubieranie choinki, pieczenie ciasteczek... 
Potem niestety była panika, albo stanie przy garach do czwartej nad ranem i oczy na zapałki w czasie wigilijnej kolacji. Już z tego na szczęście wyrosłam :)
Teraz zamiast panikować, modyfikuję po prostu listę rzeczy do zrobienia ;)
Polecam!
Z premedytacją nie wspominam o duchowym aspekcie przygotowań: każdy z nas robi to pewnie inaczej i zawsze są to intymne, indywidualne wybory i przemyślenia.
Dobrze jest tylko rozejrzeć się wokół, czy ktoś, gdzieś w pobliżu, nie potrzebuje naszej pomocy i pomóc po prostu, jak potrafimy najlepiej.

Grudzień to dla mnie z wielu względów miesiąc szczególny. Wszystkie moje osobiste święta przypadają właśnie teraz, i do tego Gwiazdka :)
Mnie ona stanowczo kojarzy się jednak z dawaniem i dlatego dziś zapraszam Was do wspólnej zabawy
Jest oczywiście nagroda, rzeczowa, a jakże :)
Bardzo przydatna na świąteczne czy karnawałowe wypieki lub suche składniki do nich niezbędne.
Słój z minty pokrywką i czarną wlepką do pisania kredą sprawdza się u nas doskonale.
Mam nadzieję, że i komuś z Was się przyda podobny.
Do słoja dorzucam niespodziankę, ale o tym sza ;)
Zasady zabawy są proste i pewnie dobrze znane: wystarczy wykonać 3 kroki:
1. Napisać komentarz pod postem. Jeśli ktoś nie bloguje, niech zostawi koniecznie namiar mailowy.
2. Udostępnić info i zdjęcie o zabawie na blogu czy Facebook'u. Na Minty House fanpage znajdziecie fotkę do udostępnienia
3. Cierpliwie czekać na wyniki losowania :)
Bawcie się dobrze!




Wieszacie w domach jemiołę? Do całowania? Na szczęście?
Ja nie potrafię się jej oprzeć. Zazwyczaj przywożę do domu całe kule z kawałkiem gałęzi, potem wieszam na hakach, drewnianych belkach czy drzwiach.
Zostają z nami nawet do lutego
W tym roku dwie zawisły nad naszym długim stołem. Zwiesiłam z nich szklane bańki, moja tegoroczna big love ;)
Pokażę Wam wszystko w kolejnym poście, gdy ze stołu zniknie armia klonów i moje stanowisko pracy



Obiecałam, że podzielę się z Wami sprawdzonymi przepisami na ciastka.
Przepis na korzenne chrupiące znajdziecie w magazynie: KLIK
Na orzechowe tu: KLIK
A tu podaję receptę na migdałowe kuleczki i kruche z białą czekoladą i żurawiną

                CIASTKA MIGDAŁOWE

Składniki:
50 g mąki
150 g mielonych migdałów
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
60 g cukru pudru
1 jajo
1/2 łyżeczki soku z cytryny
1 łyżka miękkiego masła
odrobina ekstraktu wanilii

Jajo i cukier puder ubijamy na gładką masę. Dodajemy migdały, mąkę, sok z cytryny, wanilię oraz masło.
Wyrabiamy ciasto i wkładamy na pół godziny do lodówki.
Po tym czasie formujemy niewielkie kuleczki i obtaczamy je w cukrze pudrze. Układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia zachowując 3 cm odstępy. Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 160 stopni przez około 17 minut lub do lekkiego przyrumienienia, tak by pęknięcia na ich powierzchni były wyraźnie widoczne.
Gdy ostygną, przełożyć do szczelnego pojemnika.

CIASTECZKA Z BIAŁĄ CZEKOLADĄ I ŻURAWINĄ

Składniki:
150 g mąki pszennej
80 g płatków owsianych
80 g cukru pudru
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
130 g miękkiego masła
1 jajo
1/2 łyżeczki ekstraktu wanilii
80 g suszonej żurawiny
130 g pokrojonej w kostkę białej czekolady

W misie wymieszać wszystkie suche składniki ciastek.
Masło utrzeć z cukrem, dodać jajo i wanilię, dalej ucierać.
Dodać suche składniki. Znów ucierać. Na koniec połączyć z żurawiną i czekoladą. Delikatnie wymieszać. Formować niewielkie kulki i układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia zachowując 3 cm odstępu między kuleczkami. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 7 minut, do lekkiego przyrumienienia.
Po wyjęciu z pieca przełożyć łopatką na kratkę. Uwaga! gorące ciastka są miękkie, gdy ostygną- stwardnieją. W puszce czy słoju zachowają swoje walory przez kilka dni.

Do wtorku kochani :)
Nie dajcie się zwariować!
---
Ewa