Widziałyście już miętowy wpis u Syl? Minty okiennice zainspirowały i mnie, tyle tylko, że te moje są w innym wymiarze, takim mini. Chcę Wam pokazać nasz playhouse, dzieło naszych przyjaciół. Domek pojawił się u nas już parę ładnych lat temu. Mały Franio i jeszcze mniejsza Igula gotowali w nim obiadki. Dwa lata temu postanowiłam odświeżyć go z zewnątrz, teraz przyszedł czas na środek. Surowe drewno zciemniało, pobrudziło się i nie wygląda zachęcająco, choć Ignasiowi wcale to nie przeszkadza. Teraz on pichci tam dania z piasku. I babcia też ma stałe miejsce na krzesełku, bo przecież ktoś musi kosztować tych wszystkich pyszności ;)
Ignasiowy domek dostanie nową białą szatę. Mam już nowiuśki wałek do malowania, a i farby zostało po metamorfozie ławki. Kraciaste zasłonki, kilka drucikowych gadżetów, odświeżony stolik, półeczka i pastelowy serwis do herbaty zrobią swoje. Na zewnątrz dodam trochę zieleni w skrzynkach, albo w koszyku i chyba sama się tam po tym wprowadzę ;)
Twórczego tygodnia, pogoda sprzyja :)
---
Ewa
Kilka inspirujących fotografii znalazłam na restyledhome.blogspot.com








































