czwartek, 10 maja 2012

Minty Playhouse

Widziałyście już miętowy wpis u Syl? Minty okiennice zainspirowały i mnie, tyle tylko, że te moje są w innym wymiarze, takim mini. Chcę Wam pokazać nasz playhouse, dzieło naszych przyjaciół. Domek pojawił się u nas już parę ładnych lat temu. Mały Franio i jeszcze mniejsza Igula gotowali w nim obiadki. Dwa lata temu postanowiłam odświeżyć go z zewnątrz, teraz przyszedł czas na środek. Surowe drewno zciemniało, pobrudziło się i nie wygląda zachęcająco, choć Ignasiowi wcale to nie przeszkadza. Teraz on pichci tam dania z piasku. I babcia też ma stałe miejsce na krzesełku, bo przecież ktoś musi kosztować tych wszystkich pyszności ;) 
Ignasiowy domek dostanie nową białą szatę. Mam już nowiuśki wałek do malowania, a i farby zostało po metamorfozie ławki. Kraciaste zasłonki, kilka drucikowych gadżetów, odświeżony stolik, półeczka i pastelowy serwis do herbaty zrobią swoje. Na zewnątrz dodam trochę zieleni w skrzynkach, albo w koszyku i chyba sama się tam po tym wprowadzę ;) 
Twórczego tygodnia, pogoda sprzyja :)
---
Ewa












Kilka inspirujących fotografii znalazłam na restyledhome.blogspot.com








niedziela, 6 maja 2012

Jest! Jest i ławka

Brakuje tylko poduszek. Jak Wam się podoba nasz odświeżony kawałek tarasu?






Dla przypomnienia- tak to wyglądało jeszcze kilka dni temu. Brrr



sobota, 5 maja 2012

Piknik

Korzystając z pięknej pogody i tego, że rodzina na chwilę była w komplecie ( nasze dzieci są w ciągłych rozjazdach) wybraliśmy się na wycieczkę rowerową, a dla poprawienia motywacji do pedałowania zabraliśmy ze sobą trochę dobrego jedzenia, bo w planach był piknik nad rzeką, na kocyku, boso, wśród polnych kwiatków, śpiewu ptaków i.... jak się okazało gigantycznego stada nadrzecznych komarów.  Las wygląda, pachnie i dźwięczy fantastycznie, wyjątek stanowi jedynie ten uporczywy bzzzzzyyyyk. 
Do piknikowej torby zabraliśmy wodę z gałązką mięty, bagietkę, ostrą pastę z anchois i suszonych pomidorów, frankfurterki, sałatę z pomidorami i papryką no i truskawkowy deser z imbirową posypką. Proste jedzenie, przygotowane w 10 minut sprawdziło się znakomicie. Niestety kalorie zgubione podczas jazdy nadrobiliśmy z nadwyżką :( 
Dzisiaj rano Ignacy ledwie otworzył snem sklejone oczy, usłyszałam chrypiące: " fajnie było na piknik, wszyscy jechali... razem... mama, tata, Iga, Nanek i Sisi" I to jest najlepsza recenzja wczorajszego wieczoru :) No i cóż z tego, że szykowanie rowerów trwało 6 godzin, a wycieczka zaledwie dwie ;) ?
Pozdrawiam późną porą
---
Ewa












I Misie-Patysie w rzece pływały...




wtorek, 1 maja 2012

Początki pewnej metamorfozy

Wszyscy wiemy, że dobre śniadanie jest podstawą udanego dnia. U nas dzisiaj moje ulubione omlety- grzybki. Robiła mi takie mama i wtedy oczekując z wypiekami na twarzy, miałam okazję dobrze zapamiętać przepis. Teraz ja serwuję je swojej rodzinie.  Pamiętam jak mama z pomocą trzepaczki (stożkowata sprężynka na drewnianym drążku) w metalowej miseczce ubijała pianę. Trwało to strasznie dłuuugo, tak mi się wtedy wydawało;) To właśnie piana z białek jest podstawą udanego grzybka. 
Na jeden omlet potrzebuję:
2 jajka od szczęśliwej kury
3-4 łyżeczki cukru
2 łyżki mąki
tłuszcz do smażenia (najlepiej smakuje smażony na klarowanym maśle)
Białka ubijam na sztywną pianę, żółtka miksuję z cukrem,  potem łączę wszystkie składniki i dokładnie mieszam zamaszystymi ruchami, tak, aby wprowadzić do ciasta jak najwięcej powietrza. Smażę na wolnym ogniu aż obie strony będą miały lekko złoty kolor. Omlet można polać, posmarować lub posypać dowolnymi dodatkami. Iga polewa go syropem klonowym, Franek i Marek wolą kwaskowe powidła, Ignac tylko cukier puder, a ja jem bez dodatków :)




Majówka się rozpoczęła, temperatura przekroczyła najśmielsze oczekiwania. Taras, na którym moglibyśmy miło spędzić czas jest jednak w opłakanym stanie. Ponieważ nie ruszyliśmy w świat, korzystam z wolnego czasu jak mogę, aby nabrał wreszcie przyjaznego wyglądu. Wczoraj dopadłam białą farbę do drewna i ruszyłam z wałkiem do akcji. Najpierw pomalowałam kuchenne parapety, deskę na której Marek zamontował wieszaki ślimaki, następna była ławka. Parę lat temu w cieniu świerku siadywała na niej moja babcia, teraz głównie straszyła swym wyglądem stojąc smętnie na przeciwko drzwi wejściowych. Widywałam ją tym samym kilka razy dziennie, za każdym razem się odgrażając ;) , że w końcu ją pomaluję. Uwierzcie, nie zachęcała, żeby na niej przysiąść. Ławka jeszcze schnie, ale pokazać już mogę nowy wieszak na ogrodowe przydasie.









To miejsce już niedługo zupełnie odmieni swoje oblicze. Mam nadzieję :S Fotorelacja wkrótce.


Ślimaczki są dostępne na naszej wyprzedaży
---
Ewa


niedziela, 29 kwietnia 2012

Wietrzenie Magazynu Minty House

Zapraszam na wiosenną wyprzedaż do naszego miętowego sklepu. Może znajdziecie coś dla siebie?



Pozdrawiam
---
Ewa



sobota, 28 kwietnia 2012

Warzywniak


U nas rośnie :) na grządkach, w skrzynkach i doniczkach.  Pogoda sprzyja, nagrzewa ziemię. Tylko konewka nie ma szans na majowy odpoczynek. Cztery grządki są obsiane i obsadzone. Na swoją kolej czeka piąta, na niej będą moje ulubione zioła. A jak tam Wasze warzywniaki? Zazieleniły się troszkę?
Z największą niecierpliwością czekam na koperek i botwinę- zestaw doskonały. 
Miłej majówki dla Was wszystkich :)
---
Ewa












czwartek, 26 kwietnia 2012

Szpulki i szpuleczki

Miłego dnia,  po prostu :)







Poniżej fotka znaleziona na Stylizmo blog



A to już ciut z innej beczki...
Grace przypuściła atak na mysie bliźnięta. Łypnęła pomarańczowym okiem i hyc...



---
Ewa