Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biały. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biały. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 września 2015

Grasz w zielone?


Naszło mnie dziś na zieleń. Z resztą zielony chodzi za mną od samiutkiej wiosny. 
Bieliźniarka z IKEA czy metalowy stołek, były tego znaczącym wyrazem ;) KLIK
A dziś...
Wraz z pięknym przedmiotem, który dostaję w ręce, zawsze napływa też nowa energia do zmian.
Zmiany mogą pojawiać się tylko na chwilę, tak dla sprawdzenia czy będzie ok. Zdarza się, że po kilku zaledwie dniach znów powraca stary porządek. Są też takie, które zostają na dłużej, na zawsze nawet. Sama jestem ciekawa jakie będą losy dzisiejszych zielonych poczynań.
A Wy co sądzicie?



Zielony lampion od House Doctor przyjechał do nas z Amazing Decor: KLIK
Całkiem fajny komplecik stworzył ze słojami Ball



Plakaty, które widać ostatnio na zdjęciach (również z kuchni) przyjechały z Danii.
Jeśli ktoś mia źródło podobnych w PL, to niech się podzieli informacją gdzie można je kupić.
Wiele z nas będzie zapewne baaardzo wdzięczna :)



Torbę i plecak w paski znajdziecie tu: KLIK

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Niezbędnik kuchenny

Przez całe lata moich kuchennych doświadczeń nie wiedziałam co to ostry nóż. Możecie nie wierzyć, sama się dziwię, ale prawda jest właśnie taka. Moje kuchenne brzeszczoty, bo nie noże przecież, traciły moc w try miga. Potem można było nimi już tylko dydolić, nieudolnie piłować, raczej łupać niż ciąć. Nie byłam tego świadoma, przywykłam. Ale teraz? WOW! teraz mogłam poczuć różnicę, bo dostałam do rąk noże ostre jak przysłowiowa brzytwa. Każda z nas, mam, żon, pasjonatek gotowania, wie, że dobry nóż to podstawa. Przez kilka ostatnich dni, za sprawą rossi.pl, miałam okazję się o tym przekonać.
Minty kuchnia wzbogaciła się o nóż santoku ;) uwaga! ... w kolorze różowym. To jak wisienka na torcie w mojej kolekcji pastelowych gadżetów. Są też inne, bardziej klasyczne, ostre jak diabli, co jednym cięciem dzielą włos na czworo ;)
Wszystkie, które zobaczycie na zdjęciach z kilku ostatnich dni, mimo swej ostrości, bardzo przyjemnie mi się kojarzą.
* z trzaskiem chrupiącej skórki ulubionego chleba i smakiem kremu z brokułów
* z zapachem szarlotki, pierwszej z letnich maleńkich jabłuszek
* ze chłodem arbuza w upalny dzień
* i z przetwarzaniem marchewki, a smak? mmm... spróbujcie koniecznie kiszonej marchewki! Robi się ją dokładnie tak samo, jak kiszone ogórki
* z ciepłem herbaty z cytryną, podczas pierwszego od dawna, chłodniejszego poranka
Przedstawiam japońską markę KAI, eksperta w cięciu, ostrości i wyważeniu, ubraną po mojemu, tak jak lubię najbardziej. Więcej na temat możecie przeczytać tu: KLIK 
Zapraszam


Prostota i biel to na stole zawsze 100% sukcesu
Filiżanka ze spodkiem marki Alessi: KLIK




Żółty nożyk marki KAI: KLIK






Przepiękne, idealne talerze głębokie od Alessi znajdziecie tu: KLIK


Tarka do sera w kształcie krowiego dzwonka, od Alessi: KLIK



Cała gama idealnych japońskich noży KAI tu: KLIK
Dopieszczone w każdym calu



Przepis na krem z brokułów znajdziecie w wiosennym wydaniu Pure Passion Magazine: KLIK


Instargamowo też jest




I mój i tylko mój różowy Santoku :D KLIK
Tnie jak szalony!


Na koniec marchewki i japońska precyzja instagramowo.


No to teraz idę uciąć drzemkę :D

Niebawem tu wrócę, z konkursem i małą metamorfozą kuchni
Dobrego tygodnia Wam życzę
A jeśli chcecie być ze mną częściej, serdecznie zapraszam na mój INSTAGRAM: KLIK
Jestem tam każdego dnia z nowinami z Minty House
---
Ewa 





niedziela, 25 stycznia 2015

Zimowo- wiosenna metamorfoza

Nasza minty chata przeszła rewolucję. 
Rewolucję pięciodniową!
 Długo planowany, wręcz wymarzony biały salon, wreszcie stał się faktem. Nie spodziewałam się, że aż tyle powietrza do niego wpadnie wraz ze świeżym kolorem i załatanymi dziurami w ścianach.
Zmienił się też i układ i skład mebli. Bezpowrotnie pożegnałam brązową skórzaną kanapę i fotel ( czekają w przechowalni na nowe miejsce ). Zniknęła też nasza stara szafa i maglownica. Trafiły do sypialni, gdzie uporządkowały kąty i niewątpliwie nadały większej przytulności. Uwielbiam ich miodowy kolor właśnie za ciepło jakie wprowadza do wnętrza.
Na parterze króluje zatem biel i ... kolor zielony 
Cudowny odcień lekko zgaszonej zieleni jako zapowiedź skradającej się wiosny :)
Od piątku do dziś wbiłam w ściany tylko 3 gwoździe, tak mi szkoda tych idealnych ścian, że zastanawiam się nad każdym ruchem młotka. I chyba dobrze mi teraz w tych nieco ogołoconym, prawie ascetycznym wnętrzu. 
Zmiany zaszły także do kuchni, trochę ja musiałam okiełznać z wzorów i kolorów. Kwiecisty Green Gate i Cath Kidston trafiły na razie na mniej widoczne miejsce, a na mojej kochanej półce znów pojawiły się turkusy, mięty i trochę fioletu. Z potrzeby prostoty zdjęłam z okien zasłonki, a karnisze trafiły do kąta w kotłowni.
W ciągu 5 dni, podczas nieobecności Marka, nasz dom zmienił się prawie nie do poznania. 
Moją największą po remontową miłością jest bez wątpienia ceglana ściana pomalowana na biało.
Cudowne tło by wyeksponować stareńką szafkę, moją ukochaną maszynę do pisania, będzie też świetna jako tło do zdjęć. To był strzał w 10!
Takie ściany pamiętam z duńskich domków, w których mieliśmy okazję mieszkać i zawsze, bez wyjątku, do nich wzdychałam.
W ręce Piotra Złotej Rączki wpadły także nasze drzwi do wiatrołapu. Drzwi, które przeszły nie jedno. Ratowała je tylko kraciasta zasłonka. Od strony wiatrołapu zryte przez nasze psy do żywego drewna, powodowały u mnie nerwowy skurcz, za każdym razem gdy wchodziłam do domu.
Te same drzwi zostały przerobione na drzwi od stodoły ;) 
Obite deskami, pobielone, czekają jeszcze na prostą czarną klamkę i kawałek zabezpieczającej pleksi od strony wiatrołapu.



Natka <3




Już jakiś czas temu zmieniliśmy ikeowskie kinkiety na te cudowne od Zorki Design.
Przeszły tylko małą zmianę kolorystyczną, bo choć piękna i mocno energetyczna czerwień bardzo mi się podobała, to okazała się zbyt mocna do nowego wnętrza.
Niebieskie lampy także zniknęły. Na ich miejsce trafią nowe, lniane, szyte przez moją serdeczną koleżankę Anię <3
Na pewno je Wam pokażę jak tylko zawisną



Stołek od Madam Stoltz upolowałam na wyprzedaży tutaj: KLIK
Świetnie gra z moimi krzesłami, o tymi: KLIK no i jest zielony


Jakiś pomysł na zasłonki do kredensu?
Wszystkie mile widziane :)


Kubki z napisem, te z czarnym rantem, możecie znaleźć w H&M Home. Stamtąd też jest turkusowa skrzyneczka z oliwą i młynkiem do pieprzu. Sam byczo ogromny młynek to imieninowy prezent, szukajcie go w DUKA




I jedno z moich meblowych marzeń spełnione! 7 prawie lat na niego czekałam z przekonaniem, że to idealne dla nas rozwiązanie. Wcześniej wygrały praktyczne przy małym dziecku kanapy z eko skóry, potem bardzo wygodna i ładna w kształcie, ale jednak skórzana kanapa, którą ciężko było w cokolwiek oblec, by kolor ukryć- wszystko z niej zjeżdżało, a mnie się marzyło lekkie, można by rzec, PURE, wnętrze
Wreszcie jest. Idealna, rodzinna, miękka i jasna! sofa narożna
Jak Wam się podoba ta zmiana?
Mnie się nawet nie chce wychodzić z domu. Siedzę w fotelu i patrzę :D



Ile kotów jest na zdjęciu? ;)


A to nasze nowe stare drzwi. Póki co jeszcze bez klamki, ale jutro już będzie.
Nad drzwiami emaliowana lampa przywieziona z Lizbony. Uwielbiam ją za prostotę i kolor zielony!, którego niestety tutaj nie widać 


Dla przypomnienia jak było wcześniej: KLIK
A tak było prawie rok temu, Minty House w cudownym obiektywie Anety Tryczyńskiej dla Werandy Country: KLIK


Foto: Aneta Tryczyńska, stylizacja Ania Chmielewska i Minty House

Wspaniałej niedzieli Kochani :) 
I dobrego, twórczego tygodnia!
---
Ewa


piątek, 12 grudnia 2014

Naturalnie, biało, przy użyciu gwiazd ;)

Dzień dobry :)
Kochani, tyle chcę Wam napisać.... Nie wiem czy się uda, bo trudno wyrazić moją wielką wdzięczność za wszystkie pozytywne słowa o Pure Passion Magazine. Wasz fantastyczny odbiór naszej zespołowej pracy zalał nas falą niczym tsunami :) Pisaliście komentarze, maile, były telefony i smsy. Wszystkie bez wyjątku sprawiały, że te kilka dni po publikacji nadal chodzę 10 cm na ziemią. Motywację mam na 20 numerów do przodu, co najmniej ;)
Wszystkie Wasze uwagi skrzętnie zanotowałam ( białe strony np ), biorę sobie też do serca konieczność korekty tekstu przed wypuszczeniem gazety w eter, bo mimo sprawdzania w tę i wew tę, nie udało się uniknąć 1 błędu ortograficznego i kilku literówek.
Cieszę się, że chwalicie teksty. Bardzo wyjątkowe, osobiste, przejmujące, wszystkie autorstwa moich przyjaciół, niezwykłych ludzi, z którymi mam niebywałą przyjemność obcować na co dzień. Jeśli nie czytaliście Opowieści Wigilijnej Weroniki, koniecznie nadróbcie i może warto przeczytać ją dzieciom, zwłaszcza tym, które czasem zbyt mocno się rozpędzają w swych gwiazdkowych oczekiwaniach.
Raz jeszcze kłaniam się w pas
Dziękuję nieustająco wszystkim, którzy tworzyli pierwszy numer, dziękuję, dziękuję!
Kolejna publikacja u progu wiosny i już wiem, że będzie się działo naprawdę bajkowo :)

Pisałam ostatnio, że grudzień to będzie bardzo dobry miesiąc. U mnie się spełnia. Prócz najważniejszej dla mnie publikacji Pure Passion, ukazała się też inna, daleko stąd. We wrześniu napisała do mnie Joanne i zaprosiła do grudniowego wydania amerykańskiego magazynu Romantic Homes. Kilka dni temu okazało się, że moje zdjęcie znalazło się na okładce, a fakt ten był dla mnie ogromnym, ale jakże miłym zaskoczeniem. Magazyn można obejrzeć również w wersji internetowej KLIK, choć nie jestem pewna czy ma identyczną z papierową formę. Okaże się, gdy dostanę pocztą mój własny egzemplarz.
W grudniu też zdarzyło się coś zupełnie nieoczekiwanego. Blog Minty House został doceniony w konkursie na  Blog Firmowy Roku 2014. Zajęłam 7 miejsce, a w kategorii małych firm 5. Blog był oceniany przez studentów uczelni biznesowych z Warszawy i Katowic, a pod uwagę brano kilka kryteriów. Więcej na ten temat można poczytać tu: KLIK
Myślę, że to fajna sprawa dla tych, którzy prowadzą własne firmy i blogi jednocześnie. Zachęcam Was do sprawdzenia sił. Ocena jest niezwykle obiektywna, a dzięki niej dostajemy dokładne wytyczne co trzeba poprawić, pokazuje co idzie nam dobrze :)

No dobra, to się pochwaliłam ;)
Ale tak się cieszę, że musiałam

Wczoraj miałam zabrać się za świąteczne wypieki. Nie wyszło, dziś nadrabiam.
Po intensywnym listopadzie i początku grudnia miałam dzień dla urody ;) Moja fryzjerka Aldona skasowała moje odrosty, ścięła mi przydługą grzywkę na ulubioną długość przy samiutkiej skórze ;) a przeterminowana fioletowa hybryda z paznokci została zastąpiona klasyczną, błyszczącą czerwienią :) Od razu lepiej! Od czasu do czasu- niezbędne :D

Dziś już ciasto przygotowane, czekam tylko na powrót dzieci. Przepisy będą na blogu. Jeden bardzo dobry i sprawdzony jest w magazynie. Ciastka pyszne, chrupiące, doskonale przyprawione zimowo imbirem i cynamonem. Idealne!
Mam mnóstwo nowych foremek do wypróbowania, skandynawskie kształty ulubione: świnka, anioł, gąska... Do tego wałek w renifery, stemple, literki, będzie zabawa :)



A w naszym salonie drewno, biel i gwiazdki
Tak już zostanie 
Stonowane kolory, naturalne, jak zawsze z resztą, dodatki, trochę cynkowych ozdób, zielone wianki i przeuroczy renifer :)
Światełka w małych słoiczkach to świetny, tani i efektowny pomysł, spróbujcie.
Szkiełka można ozdobić tasiemką, rzemykiem czy sznurkiem. Przywiązać do nich gałązkę, cynamonową laseczkę albo foremkę do ciastek.
Następnym razem pokażę co wykombinowałam, będzie też nieco o pakowaniu prezentów
I prezent też dla Was przygotuję w ramach umilania oczekiwań na Święta :)










Gwiazdki i reszta w naszym Minty House:
Materiał na szybkach kredensu: KLIK
Lampiony z gwiazdkami, cynkowa choinka: KLIK
Skandynawskie foremki do ciastek, lampion klatka dla ptaków: KLIK
Drewniana taca, bawełniana podkładka pod talerz: KLIK

Raz jeszcze dziękuję :) 
Dziękuję, że tu jesteście za mną
Życzę wspaniałego, spokojnego weekendu!
Ściskam
---
Ewa