sobota, 6 lipca 2013

Ostatnie poziomki i historia miętowego stołka

I pomyśleć, że ten minty skarb chciałam kiedyś wyrzucić. Gdy 15 lat temu remontowaliśmy wynajmowane mieszkanie stołek miał wyfrunąć na śmietnik. Życie i kolor zawdzięcza mojej teściowej ( Babci Uli ) która ma naturę zbieracza, jej zawsze wszystko się przydaje.
Lata przestał pod wiatą, potem w szopie, potem pod akacją. Ponoć już miał definitywnie zakończyć swój żywot...
Został uratowany!
Tym razem przeze mnie :)
Grat, z dziurą w siedzisku, farbą co odpada, bez poprzeczki przy nogach...
Jest piękny!
I tyle :)
Twórczej soboty!
---
Ewa 







36 komentarzy:

  1. Jest uroczy :) i cała ta poziomkowo-pralniowa sceneria :) ach! Ty to potrafisz :)

    Miłego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Jest mi bardzo miło Elle czytać to od Ciebie ;)

      Usuń
  2. poznaję! to chyba ten sam który pozował do zdjęć razem z niezapominajkami :D zgadza się?
    jak to dobrze że go ocaliłaś :)niech służy jeszcze dłuuugo!!
    do miłego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! To ten sam. Pozdrawiam Moniko :)

      Usuń
  3. Jeśli jednak kiedyś Ci się znudzi, to chętnie go przygarnę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. No taki skarb na śmietnik?! Całe szczeście, że uratowany. :) Ja mam podobny, czeka w szopie na swoje 5 minut:) P.S. Dostałam zakupioną filiżankę, właśnie sączę z niej poranną kawkę i odwiedzam ulubione blogi, pozdrawiam!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jak zaczynasz nowe życie, z nowym mężem, to chcesz mieć wszystko nowe ;) Po latach zaczyna się doceniać urok takich rzeczy :)
      Miłego!

      Usuń
  5. Te mam taki skarb, który wzielam ze sobą z wynajmowanego :) turkusowy, rownie obdarty taborecik z rysunkiem jelenia :)
    Moja droga, ostatnio zmowilam sie z moja znajoma, ze jestescie przyjaciolkami! Swiat jest maly :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też misi być świetny :) Turkusowy!
      Tak, masz rację , świat jest bardzo mały :) Czyżby Eliza?
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Marysia :) ktora tez kocha minty :)

      Usuń
    3. Ach Marysia! Marysia jest autorką nowego logo Minty House :)
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  6. Piękny stołek i do tego z historią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia jest pewnie dużo dłuższa, niestety jej nie znam

      Usuń
  7. Teraz doceniamy takie stołeczki, wyszukujemy je:-)
    Piękne zdjęcia! Miłego łikendu, Wiesia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) Choć ja zawsze miałam sentyment do staroci

      Usuń
  8. jest PIĘKNY!! zachwycam się nim nieustannie!!! ;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem :) Myślę nad tą czapeczką dla niego spod Twojego szydełka

      Usuń
  9. Krzesełko bardzo w stylu minty :) Czasem dobrze jest coś zostawić,może się okazać,że jeszcze okaże się wielkim skarbem :) Gorzej jak się nie ma gdzie składować i przechowywać wszystkich na razie niepotrzebnych przedmiotów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas miejsce jest, choć coraz mniej, bo ile można pomieścić w garażu?
      Ale faktycznie warto czekać z takimi rzeczami na ich piękne 5 minut

      Usuń
  10. I po to są ludzie, którzy potrafią dostrzec urok takich rzeczy i przywołać je na nowo do użytku..
    Świetny!

    OdpowiedzUsuń
  11. hihihihihi prawdziwy skarb !!! Uwielbiam takie ..

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękny, zazdroszczę i to straszliwie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowy bohater minty fotek ;) Na pewno jeszcze nie raz tu go pokażę

      Usuń
  13. kurczę klimatyczny ten stołeczek!

    OdpowiedzUsuń
  14. Minty stołeczek jest świetny, ja mam takiego odrapanego białego kwadraciaka ;) Ale Twój po prostu rządzi .
    Mi jeszcze bardzo podoba się ta etykieta WASHROOM i cała sceneria z mydłem ! świetne po prostu. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Właśnie mi się wkręcił ostatnio taki zielony kolor... boski ten stołeczek;*

    OdpowiedzUsuń
  16. jest PIĘKNY!!! Babcia miała nosa w jaki kolor go ubrać:)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. genialny ten stołeczek, a do tego całą stylizację zdjęcia ślicznie zaaranżowałaś, zresztą, jak zwykle:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Myślę,że po tylu pięknych komentarzach mogę się cieszyć.One mówią,że "natura zbieracza" to zaleta (a ja postrzegam ją jako wadę) :):):).Bardzo dziękuję za to odkrycie !!! ------- POZDRAWIAM - mamobabcia Ula.

    OdpowiedzUsuń
  19. No właśnie, szkoda wyrzucać niektóre rzeczy, bo większość z nich później się przydaje... Sama stwierdziłam to na sobie już kilka razy ;) No to masz pamiątkę! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jest cudny! Jak "nowy" :) Ja zawsze sie denerwowalam na moja babunie,jak cos przytargala z "pod smietnika" a dzis sama to robie i uratowalam kilka takich skarbow;) usciski!

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja mam też mały taborecik (może służył do dojenia krów ;) i zabrałam go ze sobą z innym gratami ze starego, drewnianego domku, którego rozbierali tu w Norwegii ;)

    Na razie stoi na nim odtwarzacz CD, ale lubię robić na nim fotki ;)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ehh ten Vintage. Jestem w nim zakochana. Podziwiam Twoje umiejętności i to w jaki sposób prowadzisz tego bloga. Kompozycja jest niezwykła. Trzeba się zabrać za swoje antyki z garażu :*

    OdpowiedzUsuń