czwartek, 15 stycznia 2015

Powroty


Lubię wracać. Nawet jeśli czeka na mnie dużo pracy, mały domowy chaos i góra prania 
Powrót do rzeczywistości nieco chłodniejszej i bardziej ponurej niż ta lizbońska, umiliły czekające na mnie przesyłki, kilka fajnych gadżetów do domu.
Hmm... to była nie lada przyjemność otworzyć sobie tak wszystko hurtem ;)
Przyszła też książka, szczególna dla mnie choć nie jestem autorką ;) ale na okładce jest zdjęcie, które powstało w Minty House, zrobione moją ręką.
Fajnie, bardzo miło
Ale i tak najcudowniej wraca się do dzieci :) 
A Lizbona...
Wyjazd udał się w 100%
Tylko już w domu okazało się niestety, że moja walizka nie doleciała z tą samą zawartością, z którą nadaliśmy ją na lotnisku. Ze środka zniknęła mała kosmetyczka z ulubionym pudrem, tuszem, perfumami, ukochanymi pędzlami do makijażu. Każda kobieta wie co musiałam poczuć.
Nie odczułabym takiej straty, gdyby zniknęło cokolwiek innego, ale nie mój ukochany pędzel! 
To był cios poniżej pasa! 
Mamy nauczkę na przyszłość: walizka musi być zamknięta na kłódkę!
I to był jedyny zgrzyt w naszej podróży, no może jeszcze przytkane w trakcie lądowania ucho (trzyma do tej pory ). Poza tym wszystko było the best: przytulne mini mieszkanko na Alfamie, pogoda, jedzenie, miejsca, ludzie...
Wszystko opiszę w wiosennym Pure Passion, mamy z Markiem listę naszych Top Places nie do końca pokrywającą się z przewodnikiem. My już tak mamy, że nie zwiedzamy tylko doświadczamy.
Wielki plus lizbońskiej eskapady to niewątpliwie MY, ja i Marek.
 5 dni w Lizbonie i dwudziestoletni związek został odświeżony, muśnięty Słońcem, może trochę odkryty na nowo...
Dziś tylko kilka zdjęć, trochę złapanych migawką klimatów...
Na pierwszej fotce jedna z pamiątek z podróży: kryształowa gałka kupiona na Targu Złodziei. Nie wiem gdzie ją wkręcę, ale musiałam, musiałam ją mieć
Teraz wystarczy dokupić resztę, czyli mebel pasujący do gałki ;)



Cały czas mam przed oczami wyślizgany kamienny bruk biegnący to w dół, to w górę, żółty tramwaj, wielki statek w porcie, maleńkie drzwiczki, kolorowe fasady kamienic i pranie! Tak, wszechobecne wiszące pranie we wszystkich kolorach tęczy: rano jasne, w południe czerwone, wieczorem pastelowe
Szkoda tylko, że już nie mogę poczuć jego świeżego zapachu

Miłego popołudnia
---
Ewa

P.S. Dziękuję za Wasze komentarze pod poprzednim postem. Wszystkie przeczytane i skwitowane wielkim uśmiechem :D
Dzięki!

















Do następnego razu! Będzie więcej :)
Pa


51 komentarzy:

  1. cudowne ujęcia, te prania to mnie najbardziej urzekły:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozbrajające jest, mam jeszcze kilka kadrów w zanadrzu, pokażemy w magazynie
      Pozdrowionka ślę :)

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia:-) Zazdroszczę wyjazdu!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tez uwielbiam powroty do domu, z wielkim zapalem chce sie krzatac i wracac do codziennych obowiazkow. W Lisbonie bylam wiele lat temu, przepiekne miasto , a Ty je cudownie sfotografowalas:) Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też się krzątam i dopieszczam kąty po swojemu. Lizbona piękna, to prawda :) Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. A ten kubek ze zdjęcia to skąd? Śliczny

      Usuń
  4. Najpierw gałka , później mebel haha ,dobre , niezła jesteś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często tak zaczynam, bo diabeł przecież tkwi w szczególe. Piękne przedmioty warto zbierać, nawet jak dłuższą chwilę muszą zaczekać na swój czas w szufladzie :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Hej Ewa

    No nie wiem jak się nie zachwycać, zachwyt aż mnie zatyka za każdym razem, gdy oglądam Twoje zdjęcia - bardzo piękne wszystko i cieszę się, że Jesteście szczęśliwi - pozdrowienia dla Marka ❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze raz dziękuję Marta :D
      Uściski!

      Usuń
  6. a wiesz ze Lizbona ( i moze Porto) jest wpisane w moja liste travel na ten rok? myslałam o maju ;) ta kradziez walizkowa to rzeczywiscie rysa na idealnej tafli szkła :( czekam na wiecej i z chcecia poznam wasze must see bo ja tez nie zwiedzam a doświadczam i ide tam gdzie mnie nogi i oczy poniosą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest idealne miejsce dla Ciebie Iza, i dla Twojego aparatu. Jedź koniecznie! W magazynie będą wszystkie nasze sugestie, wrażenia, podpowiedzi
      Trzymaj się!

      Usuń
  7. Fantastyczne zdjęcia :) marzę o Lizbonie od dawna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I niech Ci się spełni! Trzymam kciuki!

      Usuń
  8. Ale piękne zdjęcia! Od razu zachciało mi się wiosny i lata. Pozdrawiam, Kasia.

    OdpowiedzUsuń
  9. piękne zdjęcia :-) czekam na więcej, miłego dnia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więcej będzie w magazynie, publikacja na samym początku marca, już zapraszam
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  10. Slicznie tu uciebie Zapraszam do siebie na bloga http://handmade-with-love-by-klaudia.blogspot.com/
    PS piekne zdjęcia ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Heh gałka... Moim pierwszym zakupem samochodowym był brelok do kluczy - kupiony pół roku przed autem :))
    A wyjazdu to Ci bardzo zazdroszczę.... Ej... wyjazdy... słodkie lenistwo...szwędanie się po mieście gdzie się chce i ile chce a nie z językiem na brodzie za przewodnikiem.....
    Ściskam mocno.
    Mahda

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakie klimatyczne miejsca :-) Przepięknie, też uwielbiam powroty, a do dzieci pewnie, że wraca się najchętniej :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hello, this is my city where I was born. I follow your blog for some time and I was happy to see these photos here. I invite you to visit my blog. I there a few posts on Lisbon. Best Regards.

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratuluję wspaniałego wypadu! A niech tam - za odświeżenie związku warto zapłacić nawet najlepszym pędzlem! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ahh Lizbona... :) może i ja się wybiorę bo zdjęcia mnie urzekły:-) Ja strasznie nie lubie wracać do domu z takich wyjazdów, patrzeć na te szare nudne ściany itd.
    dekoland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. piękne zdjęcia, z takimi widokami nie dziwię się że wyjazd był udany :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Fantastyczne miejsca, świetne zdjęcia, rozmarzyłam się :-) pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  18. oj tak .....chcę więcej ...ta Lizbona to jakby większy świat Minty :))))) no a ucho niechże się odetka :))) i oby te pędzle powyłaziły, czy cóś :)))))pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) :) :) niech wylnieją! ;) Z uchem już lepiej, dziękuję. Serdeczności posyłam!

      Usuń
  19. I od razu Imagine mi się przypomina :) Szczęściara! Lizbona w środku zimy, ach... :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piliśmy kawę w Cafe do Electico :) i siedzieliśmy na ławce pod czereśnią, a z okna naszego mieszkanka mieliśmy widok na wielki statek! Sama sobie zazdroszczę ;) Uściski!

      Usuń
  20. Pięknie. Czekam na duży artykuł:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Fantastyczne miast! Szczególnie te tramwaje w wąskich uliczkach - niezapomniane! :-)

    Takie wyprawy dobrze działają na długoletnie związki. :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wiem co czujesz, jakis czas temu zwiedziliśmy trochę Portugalii a Lizbona? ... piękne miasto, takie trochę " rozczochrane" ale urocze, nawet to, że się zagubiliśmy w labiryncie wąskich uliczek miło wspominam. Butelka szampana udobruchała naszych przyjaciół, ha, ha. ♡♡

    OdpowiedzUsuń
  23. Super klimat...ach te wąskie uliczki...

    OdpowiedzUsuń
  24. Stunning pictures...as always on your blog!
    Love,
    Titti

    OdpowiedzUsuń
  25. Podglądałam już na FB zdjęcia i podziwiałam. Piękne miejsce. Tak pozytywnie zazdroszczę wspólnie spędzonych chwil:) My jeszcze czekamy na "dogodny" moment, bo niestety zawsze wyskoczy "coś"

    OdpowiedzUsuń
  26. Danke für die tollen Bilder! Wir fliegen im März nach Lissabon und nach den tollen Bildern freue ich mich umso mehr!
    Liebe Grüße
    Ulla

    OdpowiedzUsuń
  27. Trafiłam tu zupełnie przypadkiem, ale zostanę na dłużej, bo Twój blog, to blog, którego się szuka, szuka i szuka i niekoniecznie znajdzie:) piękny i tyle. Najzabawniejsze jest to, że też wybieram się z mężem do Lizbony, tyle, że w marcu no i takjak Ty uwielbiam koty. Mojego też bardzo często fotografuję. Miętowy to mój ulubiony kolor, teraz też i ulubiony blog. Pozdrawiam z Hamburga

    OdpowiedzUsuń
  28. świetna relacja i wspaniałe zdjęcia :) pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  29. Just found your blog and loved it. I'm Portuguese, your photos from Lisbon are amazing!
    Kiss, Ana :*

    OdpowiedzUsuń
  30. Ależ pięknie!:)) Cieszę się bardzo, że wyjazd się udał i pozdrawiam radośnie:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Cudowne, urokliwe miasto, piękne zdjęcia. Zazdroszczę, bo jest to moje turystyczne marzenie od pewnego już czasu. Jedno z życzeń na Nowy Rok, to w końcu zrealizować tę podróż. Dlatego bardzo czekam na Twoje wskazówki.
    www.worldbyholly.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  32. zapraszam http://stylizacjenagoraco.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń