niedziela, 16 czerwca 2013

Dobry dzień. Dzień dobry :)

To był dobry dzień! I jeszcze się nie skończył! I jeszcze jest plan na resztę :) Wybieramy się do lasu, na nocny harcerski koncert. Mam tylko nadzieję, że komary pójdą grzecznie spać i nie będą nas nękać.
Kiedyś w tym właśnie lesie, jako harcerka, spędzałam mnóstwo czasu. 
Wtedy nikomu nie przyszło do głowy by zwieść nad rzekę nagłośnienie, wybudować scenę i urządzić koncert.
Biwakowaliśmy, a i owszem. Straszyliśmy się po nocach, urządzaliśmy biegi na orientację, paliliśmy ogniska, urządzaliśmy podchody, zawody, nie koniecznie w olimpijskich dyscyplinach, kąpaliśmy się w ubraniach- bezcenne! zdobywaliśmy sprawności... 
Miałam ich kilka, ale najbardziej dumna byłam z Piłkarza :) Stałam na bramce
Rany, czego się nie robiło!
*
  Tydzień mi goni za tygodniem, nie mam czasu tak po prostu przysiąść i pocelebrować chwilę.
Mam za to świadomość pozawalania kilku spraw, braku odpowiedzi na maile... poplątałam się nieco.
Dziś chciałam sobie odbić za kilkanaście szalonych dni, ugrzęznąć z własnej woli w kuchni, skosić trawę, poukładać sprawy. Nie na wszystko starczyło czasu, ale zebrałam kwiaty czarnego bzu, przywiozłam z targu pachnące truskawki na pierwszą w tym roku konfiturę. 
Upolowałam fajną donicę na świeżutką dorodną sadzonkę lawendy.
I tak się rozpłynęłam...
i siedząc sobie przy kompie poczułam coś za bardzo intensywny zapach konfitur pyrkających na gazie. Zalało mi wszystko. Cała kuchenka wypełniła się lepką, aczkolwiek przepysznie pachnącą mazią. 
Ale nic to.
Syrop z kwiatu czarnego bzu udało się za to szczęśliwie nastawić.
Przepis mam od Ani z Gęsiego Zakrętu ( zajrzyjcie koniecznie, świetne miejsce i świetni ludzie ), gdzie miałam niebywałą przyjemność pierwszy raz w życiu go skosztować.
Smak ma niesamowity. 
Przepis podaję, tak też dla siebie, by nie zgubić go więcej.


20-40 baldachów kwiatu czarnego bzu delikatnie wkładamy do naczynia. Grubsze, zielone łodyżki odcinamy
Pyłek, który jest na kwiatach, to jeden z najistotniejszych składników magicznego napoju, dlatego starajcie się go nie otrząsać. 
Przygotowujemy syrop. Na podaną wyżej ilość kwiatu potrzeba nam litr wody, 1 kg cukru i sok z 1 cytryny. Syrop gotujemy i zalewamy kwiaty. Odstawiamy w chłodne i zacienione miejsce na dwa- cztery dni, codziennie mieszając. Po tym czasie przecedzamy i gotujemy. Wlewamy do butelek i pasteryzujemy. 
Wystarczy odrobina by przygotować szklankę i w środku zimy mieć trochę lata






W międzyczasie stuknęła nam rocznica ślubu, piętnasta, jak w mordę strzelił ;)
Zleciało muszę przyznać.
Sami nie wiemy kiedy.
Nie czuję się starą żoną, tak dla jasności :)
Jestem nawet zmotywowana by czuć się coraz młodziej.
Ćwiczę, pilnuję samej siebie, by dobrze jeść, by jak mawia moja trenerka Gosia, być dobrą dla siebie samej, po prostu :)


Jedna z moich podczytywaczek wiernych spytała mnie ostatnio w komentarzu, jak to robię, że mąż zgadza się na zmiany w domu. 
Pani Marzeno, nie ma wyjścia! ;)
I ja czasem przymknę oko na pewne męskie nuance, jak na zdjęciu powyżej ( moja ściereczka sprofanowana bez mrugnięcia okiem)  ;)
Marek z resztą też lubi czasem coś pozmieniać wnętrzarsko, zazwyczaj jak mnie nie ma w domu.
I zazwyczaj się okazuje, że te rozwiązania są naprawdę dobre.
*
P.S. Napisałam tego posta w sobotni wczesny wieczór i zanim zdążyłam go opatrzyć etykietami wyłączyli nam internet 
Finał tytułowego dobrego dnia odbył się w... szpitalu
Czarna rana od szutru i rozdziapa niemała, czyli
5 szwów na kolanie naszej córki.
A i tu mieliśmy szczęście w tym wszystkim, bo na izbie przyjęć przyjmowała nas moja koleżanka,  świetna pielęgniarka i sprawdzony dziecięcy chirurg. 
W-f mamy z głowy do końca roku ;)
No to mówię Wam:
 Dzień dobry :)
---
Ewa

27 komentarzy:

  1. Serdeczności wszelkie ślę z okazji rocznicy ślubu. Pięknie!!!
    Rzeczywiście był to intensywny dzień.
    Aż zapachniało mi Twoimi konfiturami.
    Trzymajcie się zdrowo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :)
      Konfiturami pachnieć będzie przez kilka następnych dni :)

      Usuń
  2. Dzień dobry. Podziwiam Twój spokój dotyczący córki i życzę szybkiego powrotu do formy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dziękuję :) Jakoś tak mam, że w takich sytuacjach zachowuję spokój. Nerwy i stres nie pomagają, spokój tak :) Chyba jest ok, bo Iga jeszcze sobie smacznie śpi

      Usuń
  3. Być dobrą dla samej siebie - oj, jakże często o tym zapominamy. Uczę się tego każdego dnia, jak na razie nie jestem niestety zbyt dobra w te klocki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam z tym kłopoty. Dobrze, że zawsze znajdzie się ktoś, kto mi przypomni w porę :)

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej Ewa,

    chcę dodać, że ten napój nazywa się flädersaft i w Skandynawii jest bardzo popularny szczególnie w Midsommar, ktore sie zbliża i w piątek bedziemy szaleć :-) a we wtorek 25 czerwca przylatujemy do Polski :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to czekamy na Was! Napijemy się fladersaft w cieniu na tarasie :)

      Usuń
  6. Dzień dobry :) a u Was zawsze tak radośnie i optymistycznie :) i wszystko opatrzone cudownymi fotografiami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłam wrzucić fotkę dziury w nodze dla złamania tendencji ;)))

      Usuń
  7. Ależ mi się to wszystko podoba. Szkoda tylko ,że z miła koleżanką musiałas się spotkać w takich okolicznościach a nie przy Twoim slicznym stoliczku .Dzień dobry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę szkoda, dobrze jednak, że tam była :)

      Usuń
  8. He,ja także będąc w podstawówce należałam do harcerstwa,fajnie było :)
    Ciekawa jestem jak smakuje ten syrop z czarnego bzu.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Syrop z kwiatów czarnego bzu smakuje tak jak pachną te kwiaty, rewelacja :P

      Usuń
  9. Dzień dobry:) Najlepsze życzenia z okazji rocznicy ślubu, moja również 15. rzeczywiście nie wiadomo kiedy to zleciało:) zdjęcia jak zawsze zachwycające:)Pazdrawiam całą rodzinkę. Marzena:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Pani Marzeno :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. jak zwykle klimatyczne zdjecia.. to ze słoncem w słoju piekne .. , wszystkiego najlepszego z okazji kolejnej i całkiem nie małej juz rocznicy ślubu ..oby kazda nastepna była jeszcze lepsza :D duzo zdorwia dla córki .. oby szybko sie rana goiła :D i miłej niedzili wam zyczę :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy ślubu!
    Harcerka to i ze mnie była:-) Piękne zdjęcia Ewuś!
    Pozdrawiam, Wiesia

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszystkiego naj naj z okazji rocznicy !!! U nas za chwilkę 10 :))) ale zakończenie to mieliście naprawdę z odrobinką grozy !! Jak to się pięknie mówi "nie chwalmy dnia przed zachodem słońca " :))) Oby wszystko pieknie się goiło !! Uściski dla córci !!
    ps. i u mnie syropik zrobiony ale chyba pokuszę się o kolejną porcję !! Dżemiki jeszcze przede mną :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Ej! Ej! Ej! Co do profanowania, to nic takiego nie ma miejsca - moto w garażu stoi,nie w domu, kask na szafie schowany przed Ignasiem, nie przeze mnie, a przez Frania. Motokluczyki na ściereczce to czysty przypadek - pośpiech raczej. Co do Iguni to nie 5, a całe 6 szwów KOCHANIE na kolanie się znalazło.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zdjęcia piękne:) zrobienie syropu jeszcze na mnie czeka.
    Wszystkiego dobrego z okazji rocznicy i uściski dla córci:0

    OdpowiedzUsuń
  15. Ewciu, wizyta na Twoim blogu to najlepszy sposób na miłe rozpoczęcie tygodnia. Nadrobiłam zaległości czytelnicze i wracając do poprzedniego Twojego posta chcę powiedzieć, że półeczka zdecydowanie znalazła swoje miejsce w życiu i z takim "wnętrzem" nic więcej jej już do szczęścia chyba nie potrzeba:) Wygląda przecudnie! Przypomniałaś mi, że i ja kilka lat temu robiłam sok z kwiatów czarnego bzu i do dziś pamiętam jego idealny smak, zawsze kojarzyć mi się będzie z Banicą w Beskidzie Niskim... to były czasy...
    P.S. Najlepsze życzenia z okazji rocznicy ślubu:) Dużo Miłości na każdy dzień! A my za rok mamy dyszkę:)))

    OdpowiedzUsuń
  16. o kurcze, niefajna przygoda z kolanem, życzę zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie wiem czemu nie mam przekonania do czarnego bzu, jakoś musiał mi kiedyś być źle przedstawiony, ponieważ zapach nie przynosi miłych wspomnień... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. U nas też hyćka;) Jestem ciekawa Twojego przepisu na konfiturę truskawkową Ewo:) Pozdrawiam, winszuję i zdrowia dla Córci.

    OdpowiedzUsuń