poniedziałek, 7 września 2015

Bloger: definicja


Może wkładam kij w mrowisko, może nawet zamykam sobie drogi do fajnej, kreatywnej współpracy z potencjalnymi klientami (mam nadzieję, że jednak nie), ale dłużej już nie mogę!
Mój blog to moja szczególna, bliska mi wirtualna przestrzeń, w którą wkładam serce i czas. Blog to też część mojej zawodowej pracy. Tworzę go od ponad 4 lat. Był czas, że posty pisałam prawie co dzień, wszystkie opatrzone zdjęciami, zdjęciami, których zrobiłam w ciągu tych lat tysiące. Nie wszystkie były dobre, nie wszystkie ujrzały światło bloga, wiele z nich trafiło po prostu do kosza. Ale  każde z tych zdjęć to była moja walka o rozwój, doświadczenie wypracowywane godzinami, które można przeliczyć na dni, a te dni na miesiące. 
I nie, absolutnie tego nie żałuję. Mam Was i to Wy w chwilach słabości motywujecie mnie do działania. Jak znikam piszecie maile. Nie raz za uszy dzięki Wam wyciągnięta byłam do góry. Dzięki blogowaniu powstał magazyn Pure Passion, spełniło się moje wielkie marzenie.
Dziś jednak muszę o coś zapytać. Pytanie może bardziej do blogerów właśnie, albo do naszych potencjalnych zleceniodawców, ale i do Was kochani czytelnicy spoza blogosfery, bo macie dystans do sprawy. Pojawia się w mojej głowie z większością propozycji współpracy z blogiem Minty House:
Czy chcielibyście za swoją pracę, za swoją wiedzę i doświadczenie być wynagradzani baterią z filtrem do wody, roletami z plastiku, meblem dla noworodka, choć Wasze najmłodsze dziecko właśnie poszło do szkoły, zabiegiem w Spa, do którego nie cierpicie chodzić, jakkolwiek atrakcyjną rzeczą, której jednak wcale nie potrzebujecie? A tak w ogóle to powinniście skakać z radości, że ktoś chce pokazać swoje produkty we wnętrzu Waszego domu! to przecież zaszczyt dla Was, nieprawdaż? A zdjęcia? Zdjęcia można zwinąć z netu
Czy mam z tego wnioskować, że my blogerzy postrzegani jesteśmy tak, że weźmiemy wszystko bez mrugnięcia okiem? nie ważne co, byleby dużo i markowo? Czy to może tylko mnie się to wciąż przytrafia?
Ja w to nie wchodzę, to nie byłabym ja.
No i jeszcze jedno:
Bloger nie płaci rachunków, nie je, no chyba, że sponsor podeśle rodzynki albo słoik dżemu (byleby marka była odpowiednia), nie płaci za szkolne wyprawki, czeka na paczkę z papiernika, paliwo do aut lejemy jednym kliknięciem myszki, aparat też dostajemy w prezencie, albo raty płaci ktoś inny. 

Ręce i cycki mi dzisiaj opadły!
Musiałam
Czasami człowiek musi, inaczej się udusi
O! i taki poniedziałek
Życzę Wam lepszego 
---
Ewa

P.S. 
Weekend za to był przecudny, twórczy, kolorowy i na moim ukochanym już Śląsku
Kilka zdjęć na instagramie: mintyhouse
Inne zobaczycie w jesiennym wydaniu Pure Passion, już niedługo



94 komentarze:

  1. Ja Ewuś nie wiem jak to jest, bo mi nikt jeszcze nic nie zaproponował, ale przecież ja w tym świecie jestem tylko taką szarą myszką, nie bardzo walczę o obserwatorów, piszę wtedy kiedy mam czas, a to przeważnie jest raz w miesiącu, ale domyślam się o czym mówisz. Widzę jak zmieniają się blogi dziewczyn i czasem nie mam już ochoty wchodzić tam, gdzie reklama wszystkiego podporządkowywuje tematykę postów, a osobowości blogera jest już tylko tyle jakby kot napłakał, bo się woli sprzedać...Myślę, że niektórzy po prostu zapomnieli, po co tak naprawdę zaczęli pisać bloga, a ich branie wszystkiego co dają, tworzy w tym środowisku właśnie taką opinię.Chwała Ci za to, że pozostajesz sobą i dokonujesz właściwych wyborów!!! Twoje zdjęcia zawsze przepiękne, a Pure Passion to perełka :) Ta...bloger żyje powietrzem...
    Pozdrawiam
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Iwono, dziękuję za Twój głos. Myślę, że blog komercyjny (może nawet z założenia), to nie zawsze zły blog. Są blogi prężnie działające na rzecz reklamodawców, ale osobowość blogerki/blogera nie przepada wśród reklam, broni się doskonale. Ale masz rację, że blogerzy sami robią sobie na wzajem taki kociołek, pewnie nie do końca świadomie. Chciałam tu podkreślić, że mnie coś takiego nie interesuje, może skończą się "świetne"propozycje, na to liczę ;)
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  2. Napisane w punkt! pozdrawiam poniedzialkowo:) Ala

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej, a co Cię tak wkurzyło? Ktoś musiał być wyjątkowo nachalny, albo potraktował Cię instrumentalnie. W takich wypadkach warto sobie odpowiedzieć na pytanie: Kto tu ma problem? I jeśli to nie ja - po prostu olać sprawę i nie pozwolić sobie na niepotrzebne nerwy. Było by szkoda, gdyby ktoś tego nie wart, zepsuł nam dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aldono, ja jestem bardzo spokojnym człowiekiem, nie denerwuję się łatwo. Może czasem na siebie samą, że jestem za spokojna ;) Moja reakcja nie jest nerwowa, to sprawa raczej mnie uwiera niż denerwuje. Dziś po prostu nadszedł czas, by się kamienia z buta próbować pozbyć, ale bez nerwów i przy kawie

      Usuń
  4. Ewa, wiem doskonale o czym mówisz ( choć za głowę się łapię, bo przecież Twój blog jest naj naj naj, prowadzisz go kupę czasu i to już marka sama w sobie, więc dziwię się, że też dostajesz takie propozycje wynagrodzenia). Od jakiegoś czasu rozmawiamy z koleżankami po fachu na ten właśnie temat i wnioski są dokładnie takie same. I doszłyśmy do tego, że jeśli sami nie zaczniemy mówić na ten temat i twardo stać przy swoich założeniach to sytuacja się sama nie zmieni. Tak, blog to praca. Ogrom pracy, której z drugiej strony ekranu nie widać. Życzę Ci samych owocnych okazji do współpracy i nie trać zapału pomimo wszystko. Czekam jak na szpilkach na nowy magazyn. Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gu dziękuję, i za komentarz ostatnio na Insta też :) Musimy jakoś razem wypracować sposób by było lepiej, a w zasadzie- normalnie
      Trzymaj się!

      Usuń
  5. Ech... mam takie same przemyślenia... Ewa, ja obrałam taką strategię, że to mój blog, moje miejsce i to ja decyduję, co chcę pokazać... Rzadko decyduję się na współpracę z firmami, zawsze patrzę na to, czy wejście w jakąś akcję wiąże się z "atrakcjami" dla czytelników, jakąś nagrodą, rabatem itp. Śmieszy mnie, jak jakaś firma- tzw. "lider w branży..." chce się zareklamować u mnie za przysłowiowe kilka garnków np. A jak pojawia się kwestia finansów-zalega cisza i temat się urywa. Te garnki to mogę sobie chyba później na allegro sprzedać...ech...
    Z chęcią promuję małe kobiece biznesy, za darmo, po prostu z woli wsparcia przedsiębiorczych kobiet.
    Mam wrażenie, że cześć blogerek, czy to wnętrzarskich czy tzw. lifestylowych weźmie wszystko bez mrugnięcia okiem, jak to napisałaś. Sama byłam kiedyś świadkiem takiej rozmowy blogerki z przedstawicielem firmy, było to żenujące...
    Pozdrawiam Cię serdecznie!
    Acha, coś mi się wydaje, że rozpętasz burzę tym postem...:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Joasiu :) Tak, lider w branży! zamówienia sypią się jak z rękawa, a towar rozchodzi jak świeże bułeczki. No to może zapytajmy: po co potrzebna jest w takim razie reklama na blogu? Joasiu, to paranoja wiemy to obie doskonale :)
      Zdolnych, startujących, ludzi z pasją wspierać będę ile sił, liderom w branży- wystawię fakturę. To chyba uczciwe ;)

      Usuń
  6. Chyba dostałam podobna propozycję ;) Wylądowała w koszu. Jak i wszystkie pozostałe. Trzymaj się, Ewa! Twój talent jest wart wieeeeluuuu pieniędzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak trzymaj Joasiu! I dziękuję Ci bardzo :) Ściskam!

      Usuń
  7. Bardzo ale to proszę, żeby Pani nie reklamowała żadnych plastikowych wanienek, ani nylonowych siatek na cebulę!
    Proszę pisać tak jak dotychczas, pokazywać piękne i estetyczne rzeczy, których nawet jak nie będę mogła kupić, to przynajmniej na nie popatrzę i ucieszę oczy i duszę.
    Pozdrawiam Panią jak najserdeczniej.
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecuję, nie będę! :D Dziękuję :-*

      Usuń
  8. Ja w swojej blogowej "karierze:" - ;p - miałam jedną propozycję zorganizowania konkursu dla czytelniczek-i to w sumie nie od tego producenta tylko od innej blogerki,do której ów sponsor się zgłosił. Żeby było śmiesznie nikt mi nic nie proponował w zamian ale i ja nie oczekiwałam niczego a skoro była okazja,żeby któraś z czytelniczek wygrała jakiś przydatny gadżet to czemu nie .
    Powszechne jest chyba w kręgach blogów lepiej prosperujących,że zgłaszają się firmy z różnymi propozycjami-żeby "zareklamować" ich produkt ale przecież to od samego blogera zależy czy jego blog stanie się reklamą a wszystkie posty będą sponsorowane-każdy postępuje według własnego widzi mi się i według własnych priorytetów :)
    Mimo wszystko życzę udanego tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, ale trzeba w tym wszystkim pamiętać o czytelnikach, by ich nie zanudzić i tym samym nie odstraszyć. Wszystko wymaga wyważenia, a to bywa trudne

      Usuń
  9. Kochana Ewo, zakochałam się w tym co robisz widząc jak urządzasz ogród. Czytam Cię stale, nawet czasami kuszą mnie zakupy w sklepie, ale nie mogę, mam chorego syna, rehabilitacja kosztuje. Przeczytałam co napisałaś, cycki do góry, ręce obojętnie gdzie, ale się opieraj, blog cudny, jak ktoś szuka katalogu z produktami, to zawsze znajdzie, ja przynajmniej szukam inspiracji, natychu, bo ciężko mi, a u Ciebie zawsze pastelowo:) Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Alino za ten komentarz, cycki już w górze :) Zdrowia dla Syna! Pozdrawiam najserdeczniej

      Usuń
  10. Dobry temat.... piszę bloga już 7 rok i miałam sporo rozmaitych propozycji reklamowych. Jednak akurat swój blog wykorzystałam do promowania swoich, zaprojektowanych i wykonanych przez siebie produktów, do promocji mojej własnej firmy.I tak chcę pozostać. Mogę ew. zareklamować produkty, stylizacje, które są bardzo spójne z moimi produkcjami czy też poświęcić jakiejś marce wpis gościnny. Jednak żadna wymiana barterowa nie interesuje mnie, zresztą często poziom tego barteru jest żenujący.... :(


    OdpowiedzUsuń
  11. Temat szeroki jak rzeka.... pomimo, że mam bloga, nie mogę się nazwać blogerką, bo nie wkładam w niego tak dużo pracy i uwagi. Ale z całkiem odwrotną sytuacją spotykam się na moim profilu na fb. To właśnie blogerki odzywają się z zapytaniem o przekazanie swoich prac do "przetestowania", wykonania sesji, zorganizowania konkursu itp. Szczerze mówiąc jest to bardzo męczące i czasami przysłowiowy "szlag" mnie trafia. Więc jak to się mówi - każdy kij ma dwa końce. Powstaje masa blogów tylko po to, by mieć z niego profity w postaci darmowych produktów, które otrzymają od twórców, rękodzielników, w zamian za "reklamę". Najbardziej smutne dla mnie jest to, że tak nisko cenią pracę rękodzielnika, a my naprawdę wkładamy w to swój czas, serducho, wszystko co najlepsze. Pozdrawiam Ewa, uwielbiam Twojego bloga i proszę nie zmieniaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  12. hehehe, cholera, a mnie nie zaproponowali ;) ;) ;) niech to!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie te same odczucia...
      Pozdrawiam :-)

      Usuń
    2. o to to to! wszędzie to samo i wzajemne naganianie sobie 'lajków' i 'folołersów'. ja już przestałam zaglądać na te najpopularniejsze blogi. na szczęście jest nadal całkiem dużo tych niszowych i fajnych :)

      Usuń
    3. Świetnie napisane! Brawo. Przyznam się, że jako blogerka skusiłam skę napisać sama do kilku firm/sklepików aby w ramach wpisu dostać coś od nich. Zrobiłam to z czystej ciekawosci, nikt mie odpisał haha jedna blogerka napisała mi, że sklepy/firmy maja takich maili setki w ciagu dnia i ze ona do jednego sklepu przez rok(sic!) pisała, aż w koncu zgodzili się na wspolprace.
      Jakis czas temu moj blog obchodził 7 urodziny, w ramach czego zaproponowałam candy, w ktorym mozna wygrać, dwa wybrane kosmetyki naszej polskiej świetnej marki Ministerstwo dobrego mydła. Kosmetyki Sponsoruję ja, z własnej kieszeni bez zadnych umów barterowych z właścicielkami marki. Zgłosiły sie 4 osoby... W ciagu siedmu lat prowadzenia bloga, cztery lata temu dostałam od firmy Lego pudełka na klocki dla córki oraz spersonalizowaną okładkę katalogu Ikea, bodajże w 2010 albo 2011 roku. Ostatnio dostałam od Agnethy tacę, miała na stanie jedną, ktora jej nie wyszła a ktora okazała sie hitem ;) Nie dostaje propozycji, moj blog prowadzę kiedy chce a nie dlatego, ze jakis sponsor domaga sie wpisu. Kazdy ma prawo do prowadzenia bloga po swojemu, szkoda tylko, że niektórzy nie mają w tym umiaru...

      Usuń
  14. U mnie w podobnym temacie ;) http://czasspelnionychmarzen.blogspot.com/2015/08/mur.html
    było. I też w poniedziałek. Złożyło się na niego wiele rzeczy i chociaż zazwyczaj unikam publicznych wynurzeń - nie wytrzymałam. I wiem,że zamknęłam sobie tym drogę na wiele spraw i na Wielu Ludzi. Czasem jednak bywa i tak...
    Jakiś dziwny ten nasz blogerski świat się zrobił :((( Żal....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tego blogowego świata, dobrze, że ostały się jeszcze osoby, które piszą dla idei a nie zysków.

      Usuń
  15. Hm:)są blogerki,które chcą zrobić na swoim blogu biznes i się w to bawią,przyjmują cokolwiek podarowanego za reklamę:))ja takich propozycji nie mam,ale też nie udostępniam swojego bloga na reklamy.Sama nie lubię jak wchodzę na blog i po sekundzie spada mi reklama przeszkadzając w czytaniu,wtedy wychodzę i nie wracam,bo mam reklam -po kokardy:))Nie zabiegam również na siłę o podczytywaczy,jednak tych co mam bardzo cenię i szanuję:)wolę małe grono ale już prawie przyjaciół niż tysiące anonimów:)ale ja nie potrzebuję wzbogacać się na tym co tworzę,blog to nie moja praca tylko przyjemność:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za Twój komentarz. Nie chodziło mi jednak o reklamy, które jak piszesz spadają na tekst, ale posty reklamowe, których publikacja poprzedzona jest masą pracy blogera. Życzę Ci duuużo przyjemności z prowadzenia bloga, pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  16. Jakieś dwa lata temu miałam propozycję reklamy-testu odkurzacza...znanej i lubianej przeze mnie marki. ..i skorzystalam...bo mój właśnie wolał o pomoc. ..testowany towar został u mnie dodatkowo zrobiłam kilka złotych. ..ale inne propozycje były przeze mnie odrzucane z powodów, o których pisałaś -mój blog moja przestrzeń :)) latające po stronie bloga reklamy ...zwyczajnie mi przeszkadzają -pozdrawiam serdecznie ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Qro, też bym skorzystała :) bo to fajny układ przecież. Wszystko w ramach zdrowego rozsądku, godności czy Twoich zasad.

      Usuń
  17. właśnie przeraża mnie ta wszechobecna komercja, że musi być gażet by był czytelnik. Że posty z candy i już nie ważne, czy z prezentem od sponsora, czy samodzielnie wykonanym mają 158 (i więcej komentarzy) inne nie. I nie mam tu na myśli mojego bloga, o nie!! To obserwacja blogosfery. Jako, że prowadzę sklep i jest tam też zakładka współpraca często dostaję maile od blogerek. I no ręce opadają. „Chętnie przyjmę upominki w zamian za post i adres sklepu” to standard. A blog o kosmetykach i nijak ma się do asortymentu OC. Lub początkujący z nieciekawą szatą graficzną i beznadziejnymi zdjęciami. Nie żebym robiła idealne!! Ale „coś” (bo trudno to nazwać zdjęciem) wykonane przy sztucznym świetle (chyba) telefonem, z przekłamanymi kolorami powoduje, że uciekam z takiego bloga szybciej niż weszłam ;) bo ja lubię oglądać piękne zdjęcia, przemyślane stylizacje. Tak, jak Twoje Ewo :)) mogłabym godzinami i nie nudzą mi się :)) odpoczywam przy nich :))

    Ostatnio też dostałam dziwnego maila (chyba nawet 4) odnośnie współpracy, i do tej pory nie wiem o co chodzi... ale było to coś w tym stylu: „nie mam bloga i chętnie umieściłabym post na twoim...” chodziło chyba o baterie prysznicową, czy wannę... nawet już nie pamiętam...

    I czytam po raz kolejny, że wiele blogów się skiepściło, że to słupy reklamowe, ale jak wchodzę na takie to widzę, że mają „wzięcie”, że pod każdym postem mnóstwo zachwytów, więc jak to jest... z jednej strony przesyt, ale z drugiej strony ludzie tego widać oczekują...

    I mam nadzieję, ba ja wiem, że Minty House pozostanie takim, jaki lubię najbardziej :)) bez reklamy plastikowych wanienek, ;)
    Pozdrawiam
    Ania


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Pati :) masz rację:)) i czasem zastanawia mnie jedno czy ludzie nie widzą tej sztuczności?? że lubię dziś (nie ja ale jakiś tam bloger) jakąś markę bo dostałam plakat, doniczkę, mebel czy coś innego a za 5 dni piszę pełne zachwytu słowa nad inną marką... i fakt, coraz więcej domów wyglada jak jeden - kopia z katalogu... i choć tu bywaja wyjątki :) pozdrawiam wieczorową porą

      Usuń
    3. Już myślałam, że tylko mnie to wkurza. Pisnąć słóweczkiem, zaraz ludziska powiedzą, że może zazdroszczę. Na blogach, o których mowa kiedyś atmosfera była sympatyczna. Teraz autorki stały się nieomylne, nie można zwrócić uwagi (choćby na te śmieszne angielskie tytuły, które tak uparcie zamieszczają).
      Nawet jeśli pytają o opinię i ktoś napisze, że nie do końca mu coś pasuje...agresja.
      A to kółeczko wzajemnej adoracji jest po prostu śmieszne... te "mitingi" kilkuosobowe, te relacje... Komedia!
      Dobrze, że Minty się nie zmienia. Rozwija, owszem, ale klimat pozostał i ten spokój, bo nie ma tych cholernych, nachalnych promocji produktów.
      Dziękuję za to. Mam jeszcze gdzie zaglądać.
      Ewka

      Usuń
    4. Ach, może jest tak, że panie po prostu kiszą się we własnym sosie i utwierdzają się wzajemnie w przekonaniu, że są po prostu wspaniałe. Mieszkania zlewają się w jedno, a u jednej z pań tylko trendy, stylu tam nie uświadczysz.
      Takich "słupów reklamowych" człowiek ma faktycznie dość.
      Bloger powinien zarabiać jeśli coś reklamuje, ale te popularne "reklamowe" blogi (zwłaszcza jeden) stanowi już dla mnie antyreklamę produktów.
      Cudownym przykładem reklamującego produkty miejsca jest szafa Tosi.
      Tam jakoś mnie to nie razi...
      PS Czy jeszcze ktoś znienawidził słowo "niespieszne"?
      Po prostu skóra mi cierpnie kiedy je widzę...

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. A ja myślałam, że tylko mi się wydaje, że to przesada z tymi relacjami ze "spotkania na szczycie" - oglądania po raz 100 aranżacji, zdjęć, zapowiedzi kolejnych zdjęć, konkursów....
      Rzeczywiście ... ile można...:)

      Usuń
    7. Czuję wielką ulgę, że to zostało wreszcie wypowiedziane na głos ;)
      Dziękuję,
      Ewka

      Usuń
    8. jeśli mam być szczera to ta impreza bardzo mi się podobała :) fajne stylizacje, piekne przedmioty no i cudne zdjecia Izy :)) tylko fakt, troszke za dużo tego wszystkiego :)) bo można nawet kota zagłaskać :))

      i co znaczy to "niespieszne", bo ja jakaś zacofana chyba jestem ;)
      i żeby nie bylo... ja nie mam nic przeciwko reklamie na blogu, pod warunkiem, ze jest podana w strawnej formie :) reklamuję bo mi płacą (lub mam takie gratisy jakie lubię) i nic nie udaję :)) Znam kilka blogów, które robią to naprawdę dobrze ( i szkoda, że nie uczą tego na tych blogowych konferencjach (a jeśli uczą to ktoś chyba nie słuchał- no nie mogłam się powstrzymać od złośliwości na koniec ;)) i nie żebym zazdrościła (no może tych spotkań trochę) tylko takie nasuwajami się wnioski... fajnie podsumowała takie blogowe spotkanie Polka Dot
      http://mrspolka-dot.com/nie-moja-konwencja/

      Usuń
    9. A mnie dziwia takie komentarze, nie macie ochoty zagladac na niektore blogi czy profile to tego nie robcie. Nie trzeba od razu komentowac ze to jest zle, itp. Nikt Wam nie kaze w tym uczestniczyc, po to jest wolnosc czlowieka, ze sam moze decydowac co czyta, gdzie zaglada, skad czerpie pomysly, inspiracje. Dla niektorych wlasnie takie spotkania sa inspiracja i to lubia. Nie chcesz zagladac to tego nie rob i nie komentuj. Uwazam ze reklamy nie majace nic wspolnego z blogiem sa beznadziejne, natomiast jesli jest tematcznie zwiazany to promowanie jakiejs marki jest wedlug mnie ok. Taka jest sila internetu i reklamy. Chodzi o to aby te firmy dawaly adekwatne wynagrodzenie za takie reklamy skoro niektorzy taka maja prace a nie costam za darmo. Mi sie spotkanie blogerek podobalo i oby takich wiecej.

      Usuń
    10. Alu, zgadzam się z Tobą w 100%. Jeśli komuś nie podoba się to, co blog pokazuje, niech przejdzie na inny. Ja też miewałam anonimowe komentarze, że moje zdjęcia są nudne, i że na takim to, a takim blogu są lepsze. Na co czekasz wobec tego? zapytałam, masz wybór! nie męcz się ze mną

      Usuń
    11. Anno M, z tym "niespiesznym" było tak jak z modą na wszystko na blogach: cottony, typografie, doniczki origami, kwiat "pieniążek" itd. Jeszcze chwilę temu wszystko u wszystkich było "nieśpieszne".
      O ile pośpiechu nie znoszę, to te wszystkie "nieśpieszności" na blogach przyprawiały mnie o mdłości.

      A to spotkanie blogierek ;) i relacje z niego kojarzą mi się ze znajomym, który lubi rozmawiać na jeden temat, swój... ;)
      Ewka

      Usuń
    12. Ewa :)
      dziękuję za wyjaśnienie :))
      chyba aż takiej wagi nie przywiązuję do słów wyczytanych na blogach, że nie zauważyłam tego (nie) pośpiechu ;))
      Choć to nie tak... jeśli coś mnie zaintryguje, zainteresuje myślę o tym nawet tygodniami. Jeśli coś jest bez wyrazu, wpada jednym okiem wypada drugim (parafrazując uszy ;))

      A cottony po wczorajszej akcji biedronki chyba straciły na "elitarności" :) i pewnie jestem jedną z nielicznych, która odpuściła sobie wizytę w biedronce ;))
      Ja chyba wcale nie podążam za modą wnętrzarską, bo nie kręcą mnie doniczki origami, typografie (choć kilka nie powiem podoba mi się) , o cottonach napisałam, a kwiaty uwielbiam kolorowe w wazonie ;)) no nie jestem trendy ;)) ale obserwując blog Ewy, ten, na którym teraz gościmy wzdycham niemalże do co drugiej rzeczy i są dla mnie 158 razy fajniejsze niż w/w...

      Usuń
    13. Ja też, ja też.
      Serce się raduje, micha cieszy i dusza grzeje!
      A dyskusja jaka fajna, jaka potrzebna!

      Usuń
    14. Ewka po cottony z biedry też nie biegła ;)
      Pozdrawiam Aniu! :))

      Usuń
  18. A ostatnie zdjęcie w Twoim poście to "Naftalina" w Proszówce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niesamowite jest to wejście :))

      Usuń
    2. Tak, to Naflalina :) W Pure Passion będzie o niej dużo :)

      Usuń
  19. Cieszę się i cenę bardzo za to, że nie ulegasz tym marketingowym propozycjom i nie reklamujesz tu i nie polecasz wszystkiego jak leci.. Mnie też to razi. I ja nie wyobrażam sobie robić czegoś takiego. Kocham Twoje zdjęcia i wnętrza i mam nadzieję, że Twój blog nigdy się nie zmieni :)
    Ściskam! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytam Ewa Twój wpis już drugi raz i z przyjemnością poczytałam komentarze. Zgadzam się z dziewczynami, że blogi były nie dla zysku, nie dla promowania wszystkiego, ale dla nas samych. Chciałyśmy pokazać często swoje prace, swoje pomysły, inspiracje, podzielić się wrażeniami, zapytać o poradę. Przecież tak niewiele nam było trzeba by pisać i cieszyć się blogowym towarzystwem. Teraz połowa blogów mi "umknęła", nie znajduje tam tego serca i pasji. To już odprzedanie strony i tyle. A po drugie - jeżeli chce się inwestować w reklamę, to trzeba liczyć się z kosztami, bo nikt nie pracuje za darmo.
    Ewa ściskam i liczę na to, że u Ciebie pozostanie po staremu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stram się Aniu z całych sił, dziękuję za Twoje zdanie na temat, przypomniało mi jak to kiedyś było :)

      Usuń
  21. Ja też bardzo lubię Minty:) I proszę się nie zmieniać, bo "czasem nagle smutnieję" gdy lubiane blogi tracą swój urok i świeżośc, reklamując natrętnie jak akwizytorzy coś, co nie do końca jest ich, choć zapewniają, że owszem. Niektóre Twoje fotografie mam w oczach miesiącami, choc pojęcia nie mam, co na nich za gadżety- urzeka mnie sama wizja. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Najgorsze są wpisy na blogach pod konkretny produkt, a nie odwrotnie.......
    Post powstaje na potrzebę "zareklamowania" danego produktu, a w komentarzach same zachwyty, "ochy" i "achy". Widocznie, to się ludziom w dzisiejszych czasach podoba... i widocznie mało komu to przeszkadza... smutne bardzo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zastanawiam się dokąd to wszystko zmierza...

      Usuń
  23. I mnie też to uwiera! Dostaję mnóstwo takich propozycji, ale z nich nie korzystam,mam czasem wrażenie,że chcą nam wepchnąć wszystko aby tylko zrobić sobie darmową reklamę. Ewciu rzadko piszę u Ciebie komentarze, ale Twój blog po prostu uwielbiam, szalenie mnie inspiruje i z utęsknieniem czekam na kolejne posty. Nie zmieniaj się!!!!
    Pozdrawiam poniedziałkowo!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ila, cieszę się bardzo :) Twój blog jest przykładem, że można pozostać sobą i nie ulegać głupio trendom. Trzymaj się! Dziękuję

      Usuń
  24. Lubię tu zaglądać. Minty House daje mi ukojenie . A do tamtych blogów od dawna nie chodzę :-).Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. Dziewczyny, napiszę tu kilka zdań, ustosunkowując się do Waszych wypowiedzi. Pewnie coś pominę, trudno. Najbliższe mnie są wypowiedzi Ani Home Sweet Home i Ali AliceLovesBrocane. Mój post nie miał na celu napiętnowania blogów, które coś reklamują. Mój blog też od czasu do czasu pokazuje jakąś markę, a zbudowany został na pokazywaniu Wam przedmiotów, które sprzedawałam w swoim sklepie. Minty House zawsze był zatem związany z promowaniem czegoś. Ja nie widzę w tym nic złego. Sposób podania- taki jak mi pasuje i na szczęście znajduje swoich zwolenników, moich Czytelników, którzy tu są, wracają i bez nich nic przecież nie miało by sensu. Jak robią to inni- Ich sprawa! Ich blogi, ich wybory- wolność Tomku w swoim domku. I dopóki taka blogowa działalność innym nie szkodzi, a autorowi przy okazji przynosi profity (od czystej satysfakcji przez gadżety po kasę) to wszystko gra, a tym, co idą do przodu w tej działalności jak burza- czapki z głów! Bo oni się rozwijają! Nie stoją w miejscu.
    Pijecie tu do imprezy, którą zorganizowały świetne dziewczyny. Iza, Beata- super babki! To, co zrobiły to naprawdę duże przedsięwzięcie, wymagające super organizacji. Pokazały swoją wszechstronność, talent, stworzyły klimat do pozazdroszczenia. Nie wolno się ich czepiać. Można się od nich uczyć! Może zdjęć jest dużo, może są w wielu miejscach, ale w tym brało udział kilkanaście dziewczyn, każda ze swoimi emocjami, ja się wcale nie dziwię, że chcą o tym mówić, pisać, pokazywać. Ania M. podaje link do świetnego posta Polki Dot, przeczytajcie koniecznie. Polka z resztą też sporo rzeczy promuje, ale jest przykładem takiej osobowości, której nic nie jest w stanie przykryć, nawet melamina od Rice ;) Pisze świetne teksty, które trafiają w sedno, czegokolwiek by nie dotyczyły. Mój tekst czepia się firm, które pisząc do nas, blogerów, wykazują się kompletną ignorancją. Ich interesują tylko statystyki, nie znają naszej cyberhistorii. Ostatnio jedna z pań piszących z propozycją współpracy zdziwiła się, że zdjęcia, które pokazuję na blogu robię sama! Cały czas zastanawia mnie jedno, dlaczego ludzie z takich firm myślą, o nas źle, świadczą o tym ich propozycje nie do przyjęcia! I kto je przyjmuje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze jedno: zarabianie na blogu, który bardzo często bywa pełnoetatową pracą, nie jest niczym złym. Sama bym tak chciała :) Bo cóż fajniejszego jest niż praca z pasją, na której się zarabia? Która z Was by tak nie chciała?

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Patti masz rację w wielu kwestiach. Ale czemu myślisz, że coś inaczej odebrałam? Wydaje mi się, że wszystko odebrałam zgodnie z intencją. Nie byłam tylko w stanie w krótkim czasie, jaki miałam, poruszyć wszystkiego. Nawet napisałam, że pewnie coś pominę :) Zgadzam się z tym, że na wielu blogach poruszających tematykę wnętrzarską wiele rzeczy, aranżacji, gadżetów się powtarza. I faktycznie: wieje nudą. O ile ciekawsze są miejsca, w których cały czas widać osobowość twórcy, konsekwencje, a to, co pojawia się na zdjęciach jest oryginalne, zdobyte, wyczekane. Przykładem takiego wnętrza jest mieszkanie, które pokazywaliśmy w Pure Passion. Mieszkanie Ani i Michała. Ania nie raz mówiła mi, że najbardziej ją kręci to, czego nie ma nikt! To fantastyczne i inspirujące. I wcale nie wiąże się z wydawaniem fortuny na designerskie produkty, wystarczy ruszyć głową, albo ruszyć z miejsca np na targ staroci. Kolejna kwestia: posty reklamowe: fajnie podane bywają naprawdę smaczne i przydatne dla czytelników, pomocne. Przesyt jednak faktycznie jest szkodliwy, nawet jeśli forma ładna :) Patti, ja nie napisałam, że ktoś kogoś obraził komentarzem. Ujęłam się tylko za organizatorkami, jak to z przekąsem zostało napisane "spotkania na szczycie" bo uważam, że to świetne babki i zrobiły fajną robotę. Na spotkaniu było kilka dziewczyn, które bardzo cenię. Wszystkie komentarze pod tym postem są na wagę złota. Z różnych względów. I nie tylko dla mnie mam nadzieję. Jeśli jeszcze czegoś zabrakło w mojej wypowiedzi, piszcie, uzupełnię. Dyskusja stała się wielowątkowa i można się nieci pogubić. Ale myślę, że to potrzebne. Bardzo wszystkim dziękuję za komentarze. Tych, którym bezpośrednio nie odpowiedziałam, przepraszam, mam nadzieję, że w tych dłuższych wypowiedziach odpowiedzi i moje zdanie znajdziecie

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Fajna dyskusja się tu wywiązała. Bardzo się cieszę, że szczerość nie została odebrana jak złośliwość (co tak często się dzieje).
      Nie podoba mi się tylko to, co się czasem czyta, że jeśli nie po drodze z jakimś blogiem, to do widzenia.
      Blogi wnętrzarskie traktuję jak domy, które odwiedzam. Zawsze szanuję gospodarza. Jeśli prosi o opinię,czy chcę coś przekazać, zawsze szacunek i życzliwość (nie "życzliwość"). Nie jest to fajne, gdy na niektórych blogach każda nie ochowo-achowa wypowiedź jest równoznaczna z "tam są drzwi".
      Pewnie, że są osoby, które odwiedzają blogi tylko po to żeby się wyzłośliwiać, ale to sporadyczne, na szczęście, przypadki.

      Blogerzy powinni zarabiać, to ciężka robota (obróbka zdjęć, czas poświęcony na odp na komentarze itd), ale przyzwolenie na ochłapy od firm "w zamian za" dały właśnie blogerki wnętrzarskie.
      Prawdą jest też, że niektóre blogi reklamują wiele, ale też wnoszą wiele w moje życie, a piszące je Panie są super i uczyć się od nich można (Szafa Tosi, Polka). Inne panie (może bez przykładu ;) nie mają tego daru, mimo wszystko reklamują, są ochy i achy. Podoba im się to? Ok, ale mnie szkoda...bo były to kiedyś blogi fajne, a teraz coś co było dodatkiem (polecanie produktów), stało się sednem. Nostalgia za "starym blogowym światem" mnie ogarnia...;)

      Poza tym w jednym tygodniu "chylę czoła" przed firmą A, w kolejnym "kłaniam się nisko" i spijam z dzióbka konkurencji za którą firma A ta nie przepada.
      Kupy się to nie trzyma!
      Może mój tok myślenia zły, sama nie wiem...
      Ewka

      Usuń
    7. Ewuś (Minty House) jak zwykle trafisz w punkt ;))
      pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    10. Pani Patrycjo, co się dzieje?
      Mam nadzieję, że Pani szczerość nie była przyczyną żadnych nieprzyjemności.
      Pozdrawiam :),
      Ewka

      Usuń
    11. Hmmm. też mnie to interesuje. Co się takiego stało, że komentarze zostały usunięte?

      Usuń
  26. Ja jestem świeżakiem, nawet blogerem siebie nie nazywam, bo trochę za mało w tym kierunku robię. Dlatego myślę, że moje odczucia mogą być dość obiektywne. Z zazdrością przeglądam blogi (zawsze od początku do końca, nie pomijając archiwum), które działają w sieci od kilku lat, które wypracowały swój styl, mają stałych czytelników, widać tą więź którą tworzą od lat. Moje wnętrzarskie zapatrywania się zupełnie inne niż to co Ewo pokazujesz, zupełnie inna bajka, ale nie zmienia to faktu, że lubię tu zaglądać, że podoba mi się styl Twoich zdjęć, Twoje stylizacje. I tak sobie myślę, że chyba sukcesem jest właśnie to, żeby blog przyciągał też ludzi którzy stylistycznie są zupełnie gdzie indziej. Bo faktem jest, że duża część blogów które znam promuje to samo, ten sam wystrój wnętrz, te same sprzęty w kuchni i te same zachwyty w komentarzach, o których już tu dziewczyny wspomniały. Jeśli zaś chodzi o główny cel Twojego postu, to myślę, że dla wielu ludzi blogowanie kojarzy się z miłą, hobbystyczną pisaniną, myślę, że wielu nadal blogowania nie traktuje poważnie. Stąd takie propozycje: bo skoro ona sobie coś tam pisze, a ludzie chcą to czytać, no to niech nam coś zareklamuje, a my jej coś tam damy. A że są osoby które na to idą, no to inna sprawa... Mój mąż zajmuje się filmowaniem, doskonale więc znamy temat propozycji: zróbcie nam film, ale nie mamy pieniędzy, albo zróbcie nam film, a my waszą nazwę umieścimy w napisach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dystans świeżaka bardzo przydatny :) Dziękuję za Twój głos. Przykre jest to, że cała sprawa dotyka też inne branże, środowiska, w tym ludzi wrażliwych, którzy coś tworzą, a ich talentu nie da się wycenić. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  27. Bardzo szczery wpis, rzadko na blogach można spotkać prawdę, bo zazwyczaj wszystko jest kolorowe i pachnące. Dlatego bardzo lubię jak ktoś napisze jak jest. Ja też wkładam dużo czasu i serce w swojego bloga i prawda jest taka że komentarze pojawiają się wtedy gdy ty zostawisz komentarze u kogoś. Taki wzajemny kącik adoracji czasem się robi. "oh jak pięknie pozdrawiam" i nic dalej z tego nie wynika. Myślę, że Ty osiągnęłaś bardzo duży sukces, a że zostajesz przy tym sobą od początku do końca świadczy tylko o tym że masz honor i szacunek do samej siebie, czego Ci bardzo gratuluję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja Ci bardzo dziękuję :) Mam fajnych czytelników, niektórzy zaglądają tu niemalże od początku, to budujące :) Takich i Tobie życzę! Bardzo rzadko komentuję u innych, często się zdarza, że nie odpowiadam na komentarze pod własnymi postami (przepraszam tu za to licząc na zrozumienie) i w tym nie ma złej woli, to tylko najzwyklejszy na świecie brak czasu. Wszystkiego dobrego dla Ciebie!

      Usuń
  28. Dostaje czasem propozycje ale zazwyczaj na propozycjach sie kończy, bo stawiam warunki współpracy. Nie chcę zaśmiecać bloga nachalną reklamą. Jeśli ktoś mi proponuje wpis sponsorowany to powinien on przystawać do tematyki mojego bloga, jeśli reklama produktu to muszę byc przekonana o jego wartości i przydatności a nie przymuszona do napisania pozytywnej opinii przez reklamodawcę. Pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, wiele z nas życzyłoby sobie właśnie takiego scenariusza :) ale po przedstawieniu warunków, potencjalny klient znika bezpowrotnie. Trzymaj się!

      Usuń
  29. W takich momentach przydaje się kosz :) Propozycje jakby z kosmosu wzięte ;(

    OdpowiedzUsuń
  30. Pani blog jest inspiracją , pełnym ciepła domem, do którego chętnie się wraca , niech Pani pisze pisze pisze....i te zdjęcia cudowne, a że czasami można dzięki Pani coś fajnego kupić, no to tylko się cieszyć pozostaje, wciąż żałuję ,że Pani sklep zamknięty :(
    Na blogi , które mnie drażnią nie wchodzę , bo po co? szkoda ,że wielu jest złośliwców, którzy muszą coś zamącić, no ale z tym się trzeba liczyć, pogodzić...olać. Czasami jednak słowa krytyki są potrzebne, motywują do działania, poszukiwań , rozwoju , coś w tym jest. Dla świętego spokoju można przecież pisać pamiętnik w zeszycie i ukryć go w szufladzie...ale czy tylko o spokój chodzi? Najgorzej wpaść w samouwielbienie, ale to akurat Pani nie grozi:) pozdrawiam ciepło Agata Ł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Agato, dziękuję za wiarę we mnie :) i za to, że Pani wraca

      Usuń
  31. Proszę nie pisać o nożach za kilka setek. Proszę pozostać sobą. Blog jest cudowny. Chociaż kilka ostatnich postów mnie zasmuciło, pokazywane gadżety nie były w Pani stylu.
    Pozdrawiam i czekam na kolejne posty.
    Żaneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Żaneto, a skąd takie stanowcze przekonanie, że nie są? Mam i używam

      Usuń
    2. Dobrze. Pozdrawiam i co trochę tutaj zaglądam.
      Żaneta

      Usuń
    3. Bardzo się cieszę i dziękuję za Pani głos w sprawie. Jest bardzo cenny dla mnie. I proszę mi wybaczyć, ale posty, które pokazują coś nowego będą od czasu do czasu się pojawiać, ale naprawdę wszystko w zgodzie ze mną i bardzo się staram by zdjęcia były jak najlepsze i cieszyły oko Czytelników :) Pozdrawiam serdecznie i miłego dnia

      Usuń
  32. Takie bolączki mi chyba jeszcze długo nie będą grozić, ale... No przecież trzeba się cenić! Skoro Ty masz poświęcić swój czas, swoje umiejętności, dajesz się z czymś powiązać w świadomości czytelników, to należy Ci się za to normalna gratyfikacja. I koniec kropka. Są ponoć firmy, które to szanują, ale jak widać po Twoim wpisie, wiele jest takich, które szukają sobie reklamy za friko. Oczywiście to wina samych blogerów, którzy się rzucają na darmowy sprzęt itp. Ostatnio na jednym blogu obserwowanym przeze mnie stało się to aż niesmaczne. Szkoda, bo to był kiedyś fajny blog z potencjałem... Na pewnym poziomie, do którego zaliczam Twój blog, pasuje tylko profesjonalna współpraca i już. :)

    OdpowiedzUsuń
  33. bloger...to w ogóle nie musi nic :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Trafiłam przypadkiem - bardzo ciekawa dyskusja... W blogosferze jestem od niedawna, ale wszystkiego pomału się uczę. Mam swoją pracę, którą kocham, więc nie zabiegam o reklamy na blogu, ale gdybym nie miała czego włożyć do garnka to kto wie, może zmieniłaby zdanie... Piszę tak bez hipokryzji, szczerze, bo zdążyłam się zorientować, że nie do końca świat blogowy jest przejrzysty. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Przeczytałam posta i wszystkie komentarze...i polecane tu posty u Polki Dot,Ilony i u Green Canoe (pt.Nie pasuje). Widzę,że to, że coś niefajnego dzieje się we wnętrzarskiej blogosferze, to nie tylko moje odczucia...Też coraz rzadziej zaglądam na ulubione kiedyś blogi. Ale cieszę się,że dzięki tej dyskusji trafiłam tutaj (choć IG obserwuję od dawna:)). Pozdrawiam ciepło,Aśko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale gdzie był polecany post u Green Canoe?

      Usuń
  36. Dziękuję bardzo za Twoje refleksje, którymi się podzieliłaś. Ja mam wrażenie,że od dłuższego czasu nie tylko w blogerskiej przestrzeni dzieją się takie rzeczy :( Liczy się zysk i efekt a nie jakość, styl, sztuka. Nie poddawaj się bo miejsc jak Twoje, które cieszą oko i zmysły, gdzie każdy detal, zdjęcie jest dopieszczone, przemyślane i konsekwentnie utrzymywana na najwyższym poziomie jest tak niewiele. Pozdrawiam i życzę wytrwałości.

    OdpowiedzUsuń