piątek, 26 października 2012

Małe przyjemności...

... sprawiają, że życie jest szczęśliwsze
Dziś na śniadanie mam szarlotkę w wersji mini ;) Ciepłą, prosto z pieca. Zazwyczaj po konkretnym pieczeniu zostają mi kawałki kruchego ciasta. Małe żółte kuleczki turlają się do spiżarni i zostają poddane mroźnej obróbce. Gdy najdzie nas ochota na coś pysznego, a zapasy ukrytej czekolady już się wyczerpią, ścieram ciasto na tarce, układam na nim owoce i posypuję kruszonką. Wystarczy chwila w nagrzanym piekarniku i można się delektować cynamonowym aromatem gorącego jabłecznika. I zanim dwie ciepłe stópki przydrepczą tu po schodach, ciągnąc za sobą misia, ja w ciszy, z kawą i szarlotką będę się cieszyć słonecznym jesiennym porankiem.
Niczego mi więcej nie trzeba
Mniam
Pysznego dnia
---
Ewa






Zdaje się, że ktoś jeszcze czeka na śniadanie ;)


35 komentarzy:

  1. Cudowne :)
    A ostatnie zdjęcie po prostu urocze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale fajna ferajna za oknem :)))
    Fajny poranek a czy próbowałas w mikrofali z funkcja grila zrobić ?
    pozdrawiam
    Ag

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie próbowałam, a pewnie też pysznie. U nas mikrofala służy tylko do podgrzewania bułek na hod-dogi ;)

      Usuń
    2. u mnie tez ,ale mozna by było spróbowac szybciej sie nagrzewa ;)

      Usuń
  3. Aż się ciepło na sercu robi :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahaha!!! Łasuchy na ostatnim zdjęciu mnie powaliły :)) Cudnie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaka słodka opowieść! Miniam, mniam. A ja muszę być na diecie :-(. A ciasto wygląda nieziemsko apetycznie i jeszcze te cudne naczynia...

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie i smacznie! :)
    Nie głodź już tych piesków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pełne brzuszki wygrzewają się w słońcu :)

      Usuń
  7. uwielbiam Twoje zdjęcia -a to ostatnie niesamowite :)) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Ewa, dziękuje Ci za ten post, jakoś tak mi się cieplej na sercu zrobiło. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę Cię bardzo Hanuszko :) Cieszę się :)

      Usuń
  9. szarloteczka!:)
    jesiennie
    śliznie pastelowo masz:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hehe świetne ostatnie zdjęcie! Urocze niesamowicie :) Ależ mi humor poprawiło, co za słodziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojej, ja dziś byłam na drugim sniadanku u mojej przyjaciółki i też dostałam takie cudeńko szarlotkowe:-)Patrząc na zdjęcia z chęcią skosnumowałabym i te Twoje:-) Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajne zdjęcia jakoś tak ciepło mi się zrobiło. Zjadłabym takie małe co nie co. Właściwie to tylko zabrać się do pracy, bo wszystkie składniki w domu.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mmmm..pychota ;) Mam zamiar właśnie jutro robić szarlotkę z migdałami. A pieski tak samo z rana czekają u mnie na ganku ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Pastelowo i slodko i sliczne mordki za oknem:-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale narobiłaś mi ochoty na taką szybką szarlotkę!
    Podana w indywidualnych (i do tego ślicznych) naczyniach musi smakować jeszcze lepiej. No i nie ma kłótni, że ktoś ma większy kawałek:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pychota, tak niewiele potrzeba nam do szczęścia :)

    OdpowiedzUsuń
  17. niemożliwe...właśnie dzisiaj zrobiłam takie same dla mojej przyjaciółki Madzi...też z kruchego ciasta...też w tych samych foremkach i też z jabłkami i cynamonem...telepatia jakaś czy co??? miałam wrzucić u siebie jutro;)hihihi Ale Twoje zdjęcia kochana są przecudnej jakości!!!I te psiaki - CUDOWNE:)pozdrawiam serdecznie, stała podglądaczka (i chyba podobnie myśląca) Marta:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaje mi się, że Magda już dziś o tym pisała:) kilka komentarzy wyżej hihi

      Usuń
  18. ja własnie 10 min temu wyjełam tarte z jabłkami z pieca :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ewa masz cudny pomysł, u mnie też w zamrażalniku leży ciasto, też zrobię takie śniadanie, albo szwedzkie ciasto marchewkowe z sosem waniliowym, morot kaka med vanilij sos.... prawda,że ładnie się nazywa:-), Psy u Szymczaków zawsze dobrze się wpisują w klimat rodzinny :-). A ja po wczorajszych opadach śniegu popędziłam do arabskiego sklepu i zakupiłam 3 rodzaje chilli, pastę harrisa i wodę różaną i pomarańczy :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Apetycznie ! :) Chyba wiem co jutro będę miała na śniadanko ! :>

    OdpowiedzUsuń
  21. mmm pychota!:) a te zdjęcia są na prawdę mistrzowskie!
    aż zjadłabym przez monitor to co nam pokazujesz:)
    no i te psiaki na ostatnim zdjęciu? to Wasze, czy miejscowe?:)
    miłego weekendu:*

    OdpowiedzUsuń
  22. zapachniało! nie dziw, że pieski warują pod drzwiami:)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Zazdroszczę tych poranków z gorącą szarlotką!

    OdpowiedzUsuń
  24. Mniam cóż za pyszności, tylko uważaj bo za oknem masz sporo chętnych:)

    OdpowiedzUsuń
  25. O MATKO,ALE ZAPACHNIAŁO JABŁKAMI I CYNAMONEM,ALE PORA JUŻ POKOLACYJNA.........SZKODA:))

    OdpowiedzUsuń
  26. Odpowiedzi
    1. i moje crocs'y się na zdjęcie na tym poczytnym blogu załapały ;)

      Usuń
  27. o NIE! i ja tu tak o weszłam na chwilkę przed północą. Wylączam, bo zjem komputer! Piekne zdjecia, urooocze!

    OdpowiedzUsuń