Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czerwień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czerwień. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 listopada 2014

Świąteczne smaczki by Minty Part 1

No kochani, puk puk, jest tam kto?
W zeszłym roku już od listopada, a może nawet października pokazywałam Wam moje pomysły na świąteczne klimaty. Były nasze Minty kąty, było pieczenie, pichcenie, były też aranżacje stołów.
Wszystko można znaleźć tu: KLIK trzeba się tylko przedrzeć przez kilka nieśmiało świątecznych tegorocznych postów.
Dziś chcę Wam pokazać pierwsze świeżutkie fotki. Na nich trochę skandynawskich klimatów ( nie może być inaczej ;) ), niektórym z Was pewnie dobrze znanych. Co roku jesienią nasz dom zaczyna wypełniać się dodatkami w kolorze czerwonym i tak trwa czerwień aż do Świąt. Tak jest i tym razem, w tym kolorze są moje ukochane Mailegowe akcenty, choinkowe ozdoby, czapka wielkiego Pixy i grochy na zasłonkach kredensu. Jest tyle czerwonych rzeczy, które nieodzownie kojarzą mi się z Bożym Narodzeniem: kisiel żurawinowy, granaty, cukrowe, pasiaste laseczki...
Mam już w domu jemiołę :)  Tak, tak, pojawi się na innych świątecznych zdjęciach. Zdobyta cudem jakimś, a może przypadkiem po prostu. Kupiłam ją na naszym żyrardowskim targu, w sobotę, wtedy gdy ciężko się przebić przez tłumy amatorów świeżych warzyw prosto od rolnika. Ile osób wprawiłam w zdumienie? ciężko powiedzieć, na pewno sporo. Ktoś krzyknął za mną: będzie całowanie ;) A będzie, a jakże! :D


Uwielbiam tego faceta ;)









Metalowe gwiazdkowe bębenki i przesiewacz przyjechały do Minty House ze sklepu Fiorello: KLIK


A to mój kaledarz adwentowy :) 4 świece, stara miska po dziadku Władku, jabłka, orzechy, cynamonowe laski i trochę zielonych gałązek


Życzę Wam fajnego tygodnia
Trzymajcie się ciepło!
---
Ewa

wtorek, 4 listopada 2014

Simply Shabbilicious świątecznie

Dzień dobry :)
Zapraszam Was dziś w świąteczną podróż z magazynem mojej australijskiej przyjaciółki Kerryanne
Bożonarodzeniowe wydanie Simply Shabbilicious pełne jest cudownych, klimatycznych inspiracji z całego świata. 
Jest też nasz polski akcent: wraz z Dianą Domin przygotowałyśmy bombkowa sesję dla
 firmy House of Glass.
 Jej cześć można zobaczyć w magazynie.
Życzę miłych wrażeń :)
Niech Wam zapachnie pierniczkami i świerkiem!
Pięknego popołudnia
---
Ewa


      


Jedno z moich ulubionych zdjęć
Stylizacja: Minty House



poniedziałek, 27 października 2014

Bańki mydlane


Dzień dobry :)
Dziś na haczyki zawiesiłam mydlane bańki. Mają cudownie urocze uszka do zawieszania :)

I nie pękają tak łatwo. Można je śmiało dotykać i się w nich przeglądać. 
Można udekorować nimi okno, zawiesić nad stołem, albo na świątecznym drzewku, choć, by się nimi cieszyć, wcale nie trzeba czekać aż do grudnia

Podobają się Wam?
Wspaniałego tygodnia!
---
Ewa






piątek, 24 października 2014

Jesienny kot, lustro i cała reszta

Rękawiczki! to stanowczo to, czego dziś rano na pewno mi brakowało. Ręce przymarzały do kierownicy
Teraz rozpieszcza mnie Słońce zaglądające przez gołe, pozbawione zasłon okna.
Ale nie o pogodzie chciałam... tylko o przyciąganiu
Tak, przyciąganie- to ostatnio mnie mile zaskoczyło
I bynajmniej nie o ziemskim tu mowa, tylko o przyciąganiu czegoś, o czym intensywnie myślimy.
Na parterze mamy maleńką łazienkę, jedyną, która nie zaznała choćby mikro remontu od czasu wprowadzenia się do domu. Wisi w niej lustro które już dawno przestało mi pasować. Dokładnie we wtorek stwierdziłam, że jego zmiana jest konieczna, natychmiast! Oprócz lustra trzeba jeszcze wymienić lampę nad nim no i przelecieć ściany białą farbą, ale to już drobiazgi, bo jak wiemy, diabeł tkwi w szczególe więc zacząć trzeba od lustra ;)
Nie wierzyłam własnym oczom gdy w naszej żyrardowskiej szperalni, jedynej na lokalnym rynku, dojrzałam wśród innych kształt bardzo, bardzo pożądany, wypełniony starym szkłem z frezem na brzegach.
Kolor: ktoś zaszalał, pojechał na czerwono ;)
Potencjał jednak był, na 100%. Stareńki łańcuszek do zawieszania był jak wisienka na torcie!
Cena 30 plnów!
Bajka!
Rama po zmatowieniu zaczęła wyglądać dość interesująco, ale nie mieści się w wizji nowej/starej łazienki.
Na szczęście białą farbę do drewna mam zawsze w spiżarni ;) Dla mnie to produkt tak w domu niezbędny, jak sól :D
Do efektów metamorfozy dorzucam kilka fotek jesiennych, które rzecz jasna zdominować musiała Natka :)









Filiżanka przyjechała razem z lustrem
Pięknie delikatna Bawaria, w sam raz na jesienne herbatki




Pięknego Weekendu Kochani :)
Wypoczywajcie, korzystajcie ze Słońca!
Posadziliście już tulipany? 
To ostatni dzwonek zanim ziemia zamarznie
Pa
---
Ewa

środa, 24 września 2014

Jesienna półka, jesienny Green Gate i Nateczka Niteczka

 No to pierwsze poranne skrobanie szyb samochodu zaliczone. Lodowa skorupka zdziwiła mnie bardzo od razu jednak wyjaśniając stanowczo zbyt niskie dla zmarzlucha temperatury na naszym poddaszu. Czas odpalić piec, albo chociaż napalić solidnie w kozie. A teraz, w południe, mamy piękne Słońce, które... obnaża bez pardonu stan moich wielkich okien. Psie nosy i języki tudzież brudne łapki dobijające się do środka, zrobiły swoje.
Ale kto by się tym przejmował? Czas perfekcyjnej pani Minty domu przeminął bezpowrotnie i dobrze mi z tym ;)
Dawno nie pokazywałam kuchennej półki. To jedyny wiszący ponad blatem mebel w naszej kuchni. Co jakiś czas zmienia się jej zawartość. Raz jest pastelowo, raz w kolorze indygo, teraz zaczęły pojawiać się na niej czerwienie. Powstał niezły miszmasz, ale ciepły, swojski taki, tak lubię najbardziej
Bardzo rzadko kupuję naczynia w zestawach. Zwykle są to pojedyncze, wyjątkowe dla mnie sztuki, które miksuję ze sobą na różne sposoby. W takim miksie każdy może znaleźć coś dla siebie, ulubiony kubas, czy filiżankę. 
Tej jesieni na łopatki rozłożyła mnie kolekcja Green Gate. Delikatny kubek Lucia White i duża filiżanka Coco White z gwiazdkowym wzorkiem. Podoba mi się zestawienie gwiazdek z babcinymi różyczkami.
Znajdziecie je w moim ulubionym green gate'owym sklepiku Ani, o tu: KLIK







Gwiazdkowe ściereczki i przesiewacze też znajdziecie w Fiorello


Nasza mała Nateczka towarzyszy mi od rana. Śpi obok klawiatury, a jak się wyśpi atakuje moje dłonie, które wyglądają już jak po jeżynobraniu ;)
Dziś rano pięknie pozowała, prawda?
Ten cudowny kolorowy splot w szufladzie to nic innego jak mój szal. Zrobiła go dla mnie Aga z Niebieskiej Chaty, szydełkowa czarodziejka z niebywałym darem do wyszukiwania wyjątkowych włóczek :)





A takie scenki zawsze rozkładają mnie na łopatki ;)
Ciekawe co sobie myślą?


Dobrego dnia kochani :)
---
Ewa



sobota, 23 sierpnia 2014

Rowerowe story, jabłka i kolor czerwony

Jak co roku pod koniec lata, wraz z jabłkami na drzewach i cyniami w ogródku, zaczyna się w naszym domu pojawiać śmielej nieco, kolor czerwony
Dzisiaj, prócz jabłek mamy też zupę z pomidorów i czerwonej papryki, w kuchni na stole dwa duże słoje malin nastawionych na sok
A przy moim starym Batavusie dzwonek, a w zasadzie dzwon, błyszcząco czerwony w białe groszki w dodatku :)
Jak Wam mija lato?
Szczerze mówiąc ja znoszę je dość ciężko i bynajmniej nie ze względu na wysokie temperatury, na które jako notoryczny zmarzluch nie narzekam, ale brakuje mi szkolno- przedszkolnego rytmu, on mnie w 100% mobilizuje, a teraz co? Organizacyjna katastrofa!
A przecież...








Dla tych, którzy nie widzieli katalogu z jesienno-zimową kolekcją Green Gate
Moja lista green gate'owych marzeń w kolorze czerwonym jest naprawdę dłuuuga


Trzymajcie się !
---
Ewa

P.S. Fajne akcesoria rowerowe znajdziecie tu: KLIK
Koszyk widoczny na zdjęciach jest bardzo delikatny, już się boję, że nie przetrwa zbyt długo, za to dzwonek jest niezniszczalny ;)
A dzwoni tak, że uszy bolą

piątek, 11 lipca 2014

Owocowe prztwórstwo

Przetwarzam pełną parą: jagody, wiśnie, porzeczki czarne i czerwone, ostatnie truskawki.
Dzięki Mamie mojej koleżanki Gosi poznałam przepis na przepyszną owocową galaretkę, czyli dżem bez pestek i kawałków owoców, za to z idealnie gładką konsystencją, błyszczącą i nieziemsko smaczną, idealną do posmarowania kawałka drożdżowego ciasta :P czy chrupiącej grzanki
Przepis pochodzi z książki, na której punkcie oszalałam. Przeszukałam już podwoje portalu aukcyjnego i znalazłam, już do mnie jedzie. Książka Kucharz Polski autorstwa Marji Śleżańskiej, z okresu międzywojennego. Pisana jest przepięknym językiem i można w niej znaleźć wiele przydatnych babcinych sposobów na wszelkie domowe kłopoty. Jak książka dotrze, to podzielę się z Wami wszelkimi wrażeniami. Na Allegro jest kilka egzemplarzy, gdyby ktoś miał ochotę zakupić. Tymczasem podaję oryginalny przepis na galaretkę z porzeczek:

Obrać czysto porzeczki z gałązek i opłukać. Zagotować w rądlu 1 litr wody i nakłaść do niej tyle porzeczek, aby mogły się gotować: skoro będą miękkie, przecedzić je przez worek lub gęste sito. Na 1 litr soku wziąć kilo cukru, nalać go sokiem, gotować i szumować, dopóki galareta nie będzie się osadzała na łyżce: następnie postąpić jak z wszyskiemi galaretami

:D

Czyli wlać do słoików gorący płyn, oczyścić brzeg słoika, dokładnie zakręcić i odstawić do góry dnem 
Po kilku godzinach płyn zamienia się w galaretkę 
Tak wiem, cukru dużo, ale bez niego nic z tego by nie wyszło
W taki sam sposób przetworzyłam wiśnie, efekt jest równie pyszny



Dziś do sklepu wreszcie dotarły długo wyczekiwane druciane koszyki z uszami.
Znajdziecie je tu: KLIK
No i cóż, jeden taki zostanie w Minty House ;)
Przywiezione dziś z targu pierwsze letnie jabłka pasują do niego idealnie



A na koniec odpowiedź na Wasze pytania czym malowałam żółte krzesło
Numer farby to H 302
Półlitrowa puszka kosztowała około 30 zł
Pierwszą warstwę malowałam pędzlem, dwie kolejne przy pomocy małego gąbkowego wałka


Pozdrawiam Was serdecznie :)
I cieszę się bardzo, że spodobała się Wam moja opowieść o podróży do Szkocji
dziękuję za wszystkie Wasze komentarze i gratulacje dla moich sportowców

Miłego dzionka
---
Ewa