No kochani, puk puk, jest tam kto?
W zeszłym roku już od listopada, a może nawet października pokazywałam Wam moje pomysły na świąteczne klimaty. Były nasze Minty kąty, było pieczenie, pichcenie, były też aranżacje stołów.
Wszystko można znaleźć tu: KLIK trzeba się tylko przedrzeć przez kilka nieśmiało świątecznych tegorocznych postów.
Dziś chcę Wam pokazać pierwsze świeżutkie fotki. Na nich trochę skandynawskich klimatów ( nie może być inaczej ;) ), niektórym z Was pewnie dobrze znanych. Co roku jesienią nasz dom zaczyna wypełniać się dodatkami w kolorze czerwonym i tak trwa czerwień aż do Świąt. Tak jest i tym razem, w tym kolorze są moje ukochane Mailegowe akcenty, choinkowe ozdoby, czapka wielkiego Pixy i grochy na zasłonkach kredensu. Jest tyle czerwonych rzeczy, które nieodzownie kojarzą mi się z Bożym Narodzeniem: kisiel żurawinowy, granaty, cukrowe, pasiaste laseczki...
Mam już w domu jemiołę :) Tak, tak, pojawi się na innych świątecznych zdjęciach. Zdobyta cudem jakimś, a może przypadkiem po prostu. Kupiłam ją na naszym żyrardowskim targu, w sobotę, wtedy gdy ciężko się przebić przez tłumy amatorów świeżych warzyw prosto od rolnika. Ile osób wprawiłam w zdumienie? ciężko powiedzieć, na pewno sporo. Ktoś krzyknął za mną: będzie całowanie ;) A będzie, a jakże! :D
Uwielbiam tego faceta ;)
Metalowe gwiazdkowe bębenki i przesiewacz przyjechały do Minty House ze sklepu Fiorello: KLIK
A to mój kaledarz adwentowy :) 4 świece, stara miska po dziadku Władku, jabłka, orzechy, cynamonowe laski i trochę zielonych gałązek
Życzę Wam fajnego tygodnia
Trzymajcie się ciepło!
---
Ewa
















































