Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Minty House i wnętrza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Minty House i wnętrza. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 października 2015

Moje śląskie LOVE


Na Śląsku w ostanim czasie miałam okazję bywać dość często. Urzekł mnie, rozkochał w sobie na zawsze. Jeśli gdzieś miałabym kiedyś uciec z mojego miasta na dłużej, na zawsze, to chyba właśnie tam. 
Sporą cześć jesiennego numeru Pure Passion zajmują zdjęciowe opowieści z magicznych miejsc na  Dolnym Śląsku właśnie. Domowa opowieść z domu Kasi i Krzysia bardzo się Wam spodobała i cieszę się jak dzieciak, że mogłam Was tam zabrać. Ja wpraszam się tam regularnie i w 100% realnie, mam to szczęście ;)
Dziś kilka kadrów raz jeszcze, niektóre się powtórzą, ale nie mogę sobie odmówić. Po więcej zapraszam do PURE PASSION MAGAZINE

Dziękuję Wam, również w imieniu wszystkich współtwórców, za tyle fantastycznych po publikacyjnych komentarzy na blogu, Facebook'u, Instagramie, w mailach i smsach
Dodajecie skrzydeł.













A Tobie Kaśka dziękuję, że jesteś!


Kilka dni przed publikacją dopadły nas problemy techniczne. Gotowy magazyn chyba musiał wyczekać na odpowiedni moment ;) i pojawił się w sieci zaskakując nawet nas, mnie i Dianę ;)
Niestety te kilkudniowe perturbacje tak osłabiły naszą czujność dotyczącą treści, że w publikacji pojawił się błąd. Erratę do recenzji książek znajdziecie tutaj: KLIK

Aga raz jeszcze baaaardzo przepraszamy

Dobrego dnia kochani!
---
Ewa


piątek, 1 maja 2015

Maj, najpiękniejszy

Hej hej :)
Witam Was w maju :)
Już wczoraj chciałam Wam życzyć pięknej majówki, ale komputer odmówił mi skutecznie posłuszeństwa.
Dziś za to dzień zapracowany, truskawki sadziłam, wyprawiłam starszaki w podróż, dom też czekał na majowe odświeżenie.
Jeszcze tylko pakowanie i dla nas też rozpocznie się mały urlop.

Póki co, mogę się cieszyć ukwieconym domem. Anemony cudowne! Oszalałam jak zobaczyłam.
Nie mogłam podejść do sprawy zdroworozsądkowo: bo przecież zaraz wyjeżdżamy, jak wrócę już ich nie będzie... itd itp. 





Piwonia z tej samej nieprzeciętnej kwiaciarni, co bukiet anemonów, kolor ma nadzwyczajny, wyjątkowy, no niesamowity, lekko koralowy, cudowny i mogę tak naprawdę długo...


Czyż te naczynia nie są doskonałe?! Używam ich wciąż i wciąż i we wszystkich odsłonach sprawdzają się na medal



Minty kuchnia, moja ulubiona, nie będę ukrywać ;) 
Kocham ją dopieszczać i kocham ją zmieniać ( Marek za to nie cierpi jak przedmioty zmieniają położenie, i jak żyć??? Kto ma iść z kim na kompromis? )

Wiem, że na blogu mnie mniej, niż bywało, ale za to co dzień jestem na instagramie, o tu: KLIK
Tam też na bieżąco będę pokazywać Wam zdjęcia z naszej majówki. Tym razem w składzie 3/5 rodziny: ja, Marek i Ignacy. 
Wyjazd zatem w sporej części pod kątem sześciolatka i może być ciekawie ;) Na pewno kolorowo.


Kochani, niech Wasza majówka będzie taka, jak Natka z fotki niżej: leniwa, beztroska i dłuuuga :)
Dużo uśmiechów na te wolne dni :)
Do zobaczenia wkrótce!
---
Ewa


Pojemniki Bloomingville: KLIK
Konewka: IKEA
Słój z kranikiem: KLIK
Szklaneczka z królikiem: KLIK
Papierowe słomki z motywem wąsów i inne: KLIK
Turkusowa poduszka z aksamitu: H&M HOME

P.S. Niechcący skasowałam listę ulubionych blogów, tak na amen, ale odtwarzam ją w wolnej chili, tylko czasu na to potrzeba


piątek, 6 marca 2015

Poddasze z pomponami

Dobry wieczór :)
Czy ktoś oprócz mnie walczy z wiosennym przesileniem?
Na pewno pomaga świeże powietrze i ruch, polecam!

Mam nadzieję, że nie przynudzę jeśli jeszcze raz je pokażę.
Żółto- fioletowy zestaw pomponów z bibuły w pokoju naszej Igi. Chciało się tam koloru i Idze i mnie. Metamorfoza trwała dosłownie kilka minut  i biało- szare, mocno stonowane wnętrze zupełnie zmieniło swoje oblicze. Tak raz, dwa, trzy
Jak wiecie zmiany wnętrzarskie to dla mnie gratka, uwielbiam!
A takie szybkie w szczególności :)





Sznur białych cotton balls to chyba jedyny ich zestaw do jakiego jestem tak w 100% przekonana. Ten przyjechał dwa lata temu z Danii, i mimo późniejszych pokus na bardziej fikuśne kolorystyczne połączenia, dla mnie wciąż jest numerem jeden.
Daje bardzo fajne, ciepłe światło. 
Lubię takie pamiątki, praktyczne i piękne. Od razu widzę dokładnie klimatyczny sklepik przy deptaku w Herning hmmm


Więcej pomponowych aranżacji znajdziecie w wiosennym wydaniu Pure Passion Magazine od str 32

Pompony przyjechały od Kasi z So Cute: KLIK
Żółta aksamitna poducha to H&M Home
Wieszak w kolorze lawendy: starsza kolekcja Hubsch

Wspaniałego weekendu Wam życzę :)
---
Ewa

P.S. Powoli zaczynam działać na Instagramie, kolejne wciągające zajęcie ;)
Dużo Was tam już, a ja jeszcze w powijakach



Paaa


niedziela, 25 stycznia 2015

Zimowo- wiosenna metamorfoza

Nasza minty chata przeszła rewolucję. 
Rewolucję pięciodniową!
 Długo planowany, wręcz wymarzony biały salon, wreszcie stał się faktem. Nie spodziewałam się, że aż tyle powietrza do niego wpadnie wraz ze świeżym kolorem i załatanymi dziurami w ścianach.
Zmienił się też i układ i skład mebli. Bezpowrotnie pożegnałam brązową skórzaną kanapę i fotel ( czekają w przechowalni na nowe miejsce ). Zniknęła też nasza stara szafa i maglownica. Trafiły do sypialni, gdzie uporządkowały kąty i niewątpliwie nadały większej przytulności. Uwielbiam ich miodowy kolor właśnie za ciepło jakie wprowadza do wnętrza.
Na parterze króluje zatem biel i ... kolor zielony 
Cudowny odcień lekko zgaszonej zieleni jako zapowiedź skradającej się wiosny :)
Od piątku do dziś wbiłam w ściany tylko 3 gwoździe, tak mi szkoda tych idealnych ścian, że zastanawiam się nad każdym ruchem młotka. I chyba dobrze mi teraz w tych nieco ogołoconym, prawie ascetycznym wnętrzu. 
Zmiany zaszły także do kuchni, trochę ja musiałam okiełznać z wzorów i kolorów. Kwiecisty Green Gate i Cath Kidston trafiły na razie na mniej widoczne miejsce, a na mojej kochanej półce znów pojawiły się turkusy, mięty i trochę fioletu. Z potrzeby prostoty zdjęłam z okien zasłonki, a karnisze trafiły do kąta w kotłowni.
W ciągu 5 dni, podczas nieobecności Marka, nasz dom zmienił się prawie nie do poznania. 
Moją największą po remontową miłością jest bez wątpienia ceglana ściana pomalowana na biało.
Cudowne tło by wyeksponować stareńką szafkę, moją ukochaną maszynę do pisania, będzie też świetna jako tło do zdjęć. To był strzał w 10!
Takie ściany pamiętam z duńskich domków, w których mieliśmy okazję mieszkać i zawsze, bez wyjątku, do nich wzdychałam.
W ręce Piotra Złotej Rączki wpadły także nasze drzwi do wiatrołapu. Drzwi, które przeszły nie jedno. Ratowała je tylko kraciasta zasłonka. Od strony wiatrołapu zryte przez nasze psy do żywego drewna, powodowały u mnie nerwowy skurcz, za każdym razem gdy wchodziłam do domu.
Te same drzwi zostały przerobione na drzwi od stodoły ;) 
Obite deskami, pobielone, czekają jeszcze na prostą czarną klamkę i kawałek zabezpieczającej pleksi od strony wiatrołapu.



Natka <3




Już jakiś czas temu zmieniliśmy ikeowskie kinkiety na te cudowne od Zorki Design.
Przeszły tylko małą zmianę kolorystyczną, bo choć piękna i mocno energetyczna czerwień bardzo mi się podobała, to okazała się zbyt mocna do nowego wnętrza.
Niebieskie lampy także zniknęły. Na ich miejsce trafią nowe, lniane, szyte przez moją serdeczną koleżankę Anię <3
Na pewno je Wam pokażę jak tylko zawisną



Stołek od Madam Stoltz upolowałam na wyprzedaży tutaj: KLIK
Świetnie gra z moimi krzesłami, o tymi: KLIK no i jest zielony


Jakiś pomysł na zasłonki do kredensu?
Wszystkie mile widziane :)


Kubki z napisem, te z czarnym rantem, możecie znaleźć w H&M Home. Stamtąd też jest turkusowa skrzyneczka z oliwą i młynkiem do pieprzu. Sam byczo ogromny młynek to imieninowy prezent, szukajcie go w DUKA




I jedno z moich meblowych marzeń spełnione! 7 prawie lat na niego czekałam z przekonaniem, że to idealne dla nas rozwiązanie. Wcześniej wygrały praktyczne przy małym dziecku kanapy z eko skóry, potem bardzo wygodna i ładna w kształcie, ale jednak skórzana kanapa, którą ciężko było w cokolwiek oblec, by kolor ukryć- wszystko z niej zjeżdżało, a mnie się marzyło lekkie, można by rzec, PURE, wnętrze
Wreszcie jest. Idealna, rodzinna, miękka i jasna! sofa narożna
Jak Wam się podoba ta zmiana?
Mnie się nawet nie chce wychodzić z domu. Siedzę w fotelu i patrzę :D



Ile kotów jest na zdjęciu? ;)


A to nasze nowe stare drzwi. Póki co jeszcze bez klamki, ale jutro już będzie.
Nad drzwiami emaliowana lampa przywieziona z Lizbony. Uwielbiam ją za prostotę i kolor zielony!, którego niestety tutaj nie widać 


Dla przypomnienia jak było wcześniej: KLIK
A tak było prawie rok temu, Minty House w cudownym obiektywie Anety Tryczyńskiej dla Werandy Country: KLIK


Foto: Aneta Tryczyńska, stylizacja Ania Chmielewska i Minty House

Wspaniałej niedzieli Kochani :) 
I dobrego, twórczego tygodnia!
---
Ewa


piątek, 3 października 2014

Jesień w Minty House

Dzień dobry :)
Szalone dni za nami, ale jakże owocne! Pierwsza w tym roku Wigilia, zmiany w sklepie, a dziś wreszcie nowe, nowiutkie new :)
Wyjątkowe przedmioty, wyjęte dziś rano z pudeł przepastnych zaraz będę składać w jesienną kolekcję sklepu Minty House
Wychodzę tym samym z letargu, czas odkurzyć magazyn
Strona sklepu też przeszła lifting, no może jeszcze nie do końca, ale jesteśmy na dobrej drodze.
Wpadło tam trochę więcej świeżego powietrza, zupełnie jak po wiosennych porządkach ;)
Dziś też jest premiera mojego nowego szkiełka, przez które od kilku dni zerkam z nieśmiałością jeszcze niemałą i niedowierzaniem, że sen się ziścił :)
Czynnik męski, o którym kiedyś pisała Asia Green Canoe, zadziałał ;)
Mój wysłużony aparat przechodzi w stan spoczynku, może ktoś będzie chętny choć weteran z niego ?
No ale do rzeczy 
Mili moi :)
Nie przeciągam
Zobaczcie co dla Was mam
Ja tymczasem biorę się za wrzucanie nowości na sklepowe półki
Przy klawiaturze jak zawsze Nateczka Kiteczka, czasem nawet coś pisać próbuje ;)


Klatki dla ptaków to lampiony na świece. Ja powkładałam do środka małe dyńki Baby Boo.
Można zawiesić je nad stołem na obowiązkowym w tym sezonie naturalnym wieszaku w postaci grubszej gałęzi. 
U nas już takowa wisi, przytachana z lasu i czeka na odpowiedni anturaż





Metalowe krzesło typu Tolix od dawna było moim marzeniem. To tańsza nieco wersja od oryginału, ale wierzcie- wyjątkowa
Krzesło jest perfekcyjnie stylizowane na vintage
Będę je sprowadzać na zamówienie, również w wersji białej, a tymczasem dwie piękne sztuki lecą do sklepu 


Renifery skradły moje serce od pierwszego wejrzenia, zadziałała chemia i powstrzymać się nie mogłam
Świetnie wpisują się w jesienno- kasztanowe klimaty, będą też cudownym świątecznym akcentem na stole, kominku, czy parapecie. Zwłaszcza w parze: jeden większy, drugi mniejszy. Można je także zawiesić




Druciany kosz w kształcie tradycyjnej kanki: na dyńki, orzechy czy jabłka?


No i Nateczka kuleczka. Big big LOVE!



Jej też nie mogło tutaj zabraknąć: nasza princess Greace i jej musztardowe oczyska, jakże modne tej jesieni 
Za nią przepiękny szklany lampion, dłuuugaśny, cudowny, perfekcyjny


Musztardowy pled: Biedronka 
Dyńki Baby Boo: Dyniowe Love

I jeszcze rzut oka na nową odsłonę sklepowej stronki
Mam nadzieję, że się Wam spodoba
W kategoriach jeszcze mały galimatias, ale ogarniemy, soon


Dobrego dnia :)
---
Ewa