Dziś zabieram Was, po raz kolejny zresztą, do jednego z dziecięcych pokoi w naszym Minty House, niepodzielnego królestwa naszego najmłodszego synka, o którym on sam mówi "kokój sisi", czyli po prostu Pokój Ignasia ;). Rano na poddasze wpadło wreszcie trochę słonecznych promyków i pokoik odzyskał swoją jasną aurę. Ale rządzą tu twarde zasady, wypisane wyraziście na metalowej tablicy. Czasem rządzą też potwory prosto z bajek Scooby Doo. Brakuje nadal kilku mebli, dzięki temu jest duuużo miejsca do zabawy, a to przecież główne Ignasiowe zajęcie. On nie przejmuje się brakiem komody, czy innego wymyślonego przez mamę "niezbędnego" sprzętu, w ogóle niczym się nie martwi, no może tylko wtedy, gdy zgubi coś cennego, np. ucho Pana Bulwy, albo klucz "nie wiem od czego, ale nie dyskutuj"*. Stolik z krzesełkiem, łóżeczko, podłoga i czego tu więcej potrzeba? Chyba tylko towarzystwa poddającego się łatwo szalonym pomysłom naszego energicznego trzylatka.
Pozdrawiam miętowo
---
Ewa
piątek, 13 stycznia 2012
Kokój Sisi'ego
środa, 11 stycznia 2012
Półka Nie Tylko Na Talerze
Niepozorny, lekki w konstrukcji mebel, który można znaleźć pewnie w większości skandynawskich domów i mieszkań. Jej dekoracyjne walory widać jednak dopiero wtedy, gdy wypełni się pięknymi rzeczami, często niepotrzebnie ukrywanymi w zakamarkach kuchennych szafek, czy kredensu. W letnim duńskim domku, w którym w ubiegłe lato mieliśmy okazję mieszkać, również wisiała na ścianie białego saloniku, a na niej półmiski, talerze i kwieciste filiżanki. Całkiem niedawno znalazła też miejsce w naszym domu. W pokoju Ignasia swe okładki frontalnie prezentują ulubione książeczki, łatwiej można je odszukać wśród pozostałych. Nie pomieści się tu cały dziecięcy księgozbiór, o nie, ale te najważniejsze są. Czasem przysiądzie się do nich królik, szeryf Chudy albo wyląduje drewniany samolocik.
Miłego dnia Wam życzę :)
---
Ewa
Moja faworyta, piękny kolor i jeszcze ten królik ;)
Fotografie pochodzą z
domoweinspiracjeiplany, ładne rzeczy , sukkeroyforoyet , ze sklepu camelandyak
poniedziałek, 9 stycznia 2012
W Oczekiwaniu Na IL
Aby umilić sobie i mam nadzieję, niektórym z Was, oczekiwanie na wiosenną odsłonę Ib Laursena w naszym miętowym sklepie, kilka magicznych fotografii. Znalazłam je na heimat-kunde.blogspot.com i svenskk.se, przepięknie oddają to, co chciałabym Wam opowiedzieć o tej jednej z moich ulubionych skandynawskich marek. Delikatnie lśniące, subtelne, choć przecież codzienne przedmioty, które odmieniają oblicze niejednej kuchennej zawieruchy i cieszą oko.
---
Ewa
sobota, 7 stycznia 2012
Przedmiotów Wszelkich Zbieractwo Part One
Od dłuższego czasu zaglądam nierzadko na wyjątkowo urokliwego bloga Syl Loves.... Zainspirowany zdjęciami rzeczy wiekowych i dziś już prawie zupełnie nieużytecznych, ale za to rzeczy pięknych, rzeczy "z przeszłością" postanowiłem poszukać wspomnień w zakamarkach naszego domu. Przepełniony dziecięcym zapałem z rumieńcem na twarzy odnalazłem przedmioty lata świetlne temu wyszperane przez nas na targach staroci, wypatrzone w antykwariatach, czy najzwyczajniej skradzione z domów naszych dziadków. Ta ostatnia wspomniana metoda pozyskania przedmiotu "z duszą" to oczywiście żart. Odpowiedniejsze będzie określenie "rzeczy wycyganione" od naszych dziadków ;). Po tym co odnalazłem w dosłownym tego słowa znaczeniu i po tym, co odnalazłem w przenośni, bo jak się okazuje to, co nas otacza dookoła stojąc lub leżąc na półkach i szafach, czy wisząc na ścianach i belkach powszednieje na tyle, że nie zauważamy tego przechodząc codziennie obok wiem, że temat będzie rozwojowy i stąd w tytule "Part.1". I tak w niebycie zapomnienia znalazły się całe kolekcje mosiężnych dzwonków, starych datowników czy niezwykłych kluczy, a o fotoaparatach czy dętych instrumentach nawet nie wspominam /pozdrawiam Marysię i Bartka/. Bynajmniej nasza starociowa pasja nie jest zbieractwem patologicznym /heh..., mam nadzieję ;)/ czyli zespołem zbieractwa, a formalnie rzecz nazywając - Syllogomanią /pozdrawiam Cię @Syl serdecznie w tym momencie i dziękuję za foto inspiracje/ . My nie mamy trudności z pozbywaniem się rzeczy nieużytecznych, ale trudności mamy jedynie z ich znajdywaniem. Poza tym może i są bezużyteczne, ale za to dla nas mają ogromną wartość estetyczną i sentymentalną.
To co chwyciłem w dłoń jako pierwsze widzicie już na zdjęciach. To singer'owska oliwiarka w spadku po dziadku Edku. Reszty z kompletu czyli przepięknej i w pełni sprawnej maszyny Singer'a "wycyganić" nawet nie próbowaliśmy ;).
Wersja beżowa czy wersja biała? Zdecydować się nie mogłem, więc wrzuciłem obydwie. Sami oceńcie która fotografia fajniejsza
Dzisiejszy staroć nr 2 znaleziony na książkowym regale obok drewnianego dziadkowego ręcznego hebla stolarskiego i wrzeciona tkackiego, choć nie z żyrardowskiej fabryki, to podrdzewiały stu dziewięcioletni ręczny mikser "EGG BEATER". Prezent ode mnie dla Ewy kupiony dawno temu na internetowej aukcji. Ach, wspomnienia ...
Mam nadzieję, że zdążę zrobić jeszcze kilka zdjęć zanim "Przedmioty Wszelkie Zbierane" znów gdzieś się pochowają.
---
Marek
piątek, 6 stycznia 2012
Kolorowego Weekendu :)
Zobaczcie, co znalazłam na świetnym fotoblogu Domoweinspiracjeiplany. Kolorowego poranka Wam życzę i reszty weekendu też
---
Ewa
Fotografia z The Sugar Monster
środa, 4 stycznia 2012
Konkurs Na Wejście
Nowy Rok i nowy konkurs w Minty House. Tym razem do zabawy zapraszamy wszystkich użytkowników Facebook'a, którzy już zostali naszymi fanami (miło nam będzie, jeśli udostępnią link do konkursowego posta), bądź dopiero dołączą do miętowego fb-grona. Wystarczy kliknąć magiczny przycisk "Lubię to" na facebook'owej stronie Minty House lub bezpośrednio pod minty literką "f" znajdującą się pod listą "blogów, które lubimy". Nagrodą, która zostanie wysłana do zwycięscy, wyłonionego w losowaniu, jest piękny drewniany konik firmy Maileg, z dzwoniącą uprzężą w naszych ulubionych kolorach.
Zapraszamy serdecznie. Czekamy na Was do 16.01.2012
---
Ewa
poniedziałek, 2 stycznia 2012
Minty, Rice I Pull & Bear
No i mamy 2012. Ciekawe, co przyniesie? Wczorajszy słoneczny poranek dał nadzieję na jakąś pogodową, choćby niewielką rewolucję, a dziś znów obudził nas deszcz uporczywie dudniący o szyby. Na tę ponurą okoliczność mam dla Was kilka kolorowych fotografii, a wszystko, co na nich widzicie, to grudniowe prezenty, takie małe, słodkie landrynki. Kredki były jednym z zupełnie niespodziewanych dodatków do przesyłki z Pull & Bear. Wszystkie bardzo ucieszyły naszą Igę. Łyżeczki Rice z kolei, są jednym z prezentów od przyjaciół, świetne, błyszczące pastele w sam raz do mojej kuchni.
---
Ewa





























