sobota, 16 lutego 2013

Groszek, mięta, pyszna fuzja

Zapraszam serdecznie na blog Kino&Kuchnia. Przepis na zieloną zupę z groszku i mięty. Efekt i wykonanie pięknie obfotografowane przez Dianę Domin.


Fotografia autorstwa Diany.
Miód na moją duszę :)

Dobrej nocy
---
Ewa

piątek, 15 lutego 2013

Dziękuję :)

Czuję nieustający w głowie szum :) Wiele fajnych rzeczy wydarzyło się w ciągu dwóch ostatnich dni. Wy jesteście przyczyną moich wzruszeń, uśmiechów. Co chwila ktoś z Was wprawiał mnie wciąż i wciąż w lepszy nastrój. Nie jestem nawet w stanie sensownie odpisać na Wasze tak liczne komentarze pod poprzednim postem, ale moja wdzięczność jest ogromna jak stąd na Alaskę :) 
Wiele się dowiedziałam, wiem co powinnam poprawić, co ulepszyć i obiecuję, że promocje w sklepie będą częściej :) a  produkty, które szczególnie przypadły Wam do gustu, sprowadzać będę w ilościach większych, aby nikogo nie straszył już komunikat: brak w magazynie ;)

DZIĘKUJĘ WAM!
Za wszystko!


---
Przegapiłam Walentynki! Ale tylko tu, tak wirtualnie, no i w sumie na randce też nie byłam :( Ale się działo, oj działo! Apetycznie, smacznie, erotycznie, zmysłowo, fotograficznie- zawodowo, gadugadu blogowo. Bosssko!
 Wczoraj w Minty House miałam zaszczyt i niebywałą przyjemność gościć Dianę, świetną kobietę, fantastyczną fotografkę, autorkę bloga Kino&Kuchnia, w którym filmy i gotowanie funkcjonują w przepysznej symbiozie i dla oczu i dla podniebienia. 
Dziś tylko mała zajawka naszych wczorajszych poczynań. Sutki Wenus z filmu "Czekolada"
Przepis niebawem na blogu Diany, bardzo prosty, prawie ;) dietetyczny, a efekt- murowany. Mmm...
Fantastycznego weekendu Kochani :)
---
Wasza pozytywnie nakręcona i wciąż miętowo zakręcona 
Ewa








środa, 13 lutego 2013

Kobiecy biznes w kolorze Minty

Moi Drodzy :)
Kochani Podczytywacze miętowego bloga :)
Zwracam się dziś do Was z nietypową prośbą.
Napiszcie proszę pod postem co sądzicie o moim kawałku wirtualnego świata, o kawałku o nazwie Minty House.
Piszcie, tylko szczerze, przede wszystkim opinie na temat sklepu, tego, co można w nim znaleźć, ale też o blogu.
Nie wszyscy, którzy tutaj zaglądają zostawiają komentarze, co jest kompletnie zrozumiałe, ale dziś potrzebuję bardzo Waszej mobilizacji do napisania kilku słów.
Rozpoczynam swoją drogę do niezależności w małym kobiecym biznesie, z wiarą, że można, że się da, że warto :)
Z przekonaniem, że pasja jest kluczem do wielu drzwi.
Pomożecie?
---
Miętowa Ewa



Miłego dnia :)



poniedziałek, 11 lutego 2013

Na rozpęd

Czas najwyższy wziąć się w garść. Ferie 2013 w mazowieckim przeszły do historii. Pobudka 6.50 to może jeszcze nie tragedia, ale dziś było naprawdę ciężko. Z drugiej strony ten mój mały kieracik ;) umożliwia lepszą organizację prac wszelkich i tych domowych i tych zawodowych. Pani Karolina o 8.03 miała rozliczenie na biurku ;))
Dzieci rozwiezione do szkół, zakupy zrobione, paczki wysłane, świeże tulipany w wazonie, kawa w ręku, kakao Ignasia w kubeczku, psy i koty nakarmione...
Można było wziąć aparat do ręki i przesłać Wam trochę energii z Miętusowego domu :)
Przesyłam zatem ile wlezie:)
Miłego, poniedziałkowego rozpędzania się 
Pozdrowienia od Rudzielca. Zapozował dziś specjalnie dla swoich Fanek ;)
---
Ewa
P.S. Przy okazji wieszania półeczki, musiałam przewiesić dwa zdjęcia. Na jednym mój ciążowy brzuch wychylony zza ceglanej ściany komina. Matka opowiada, Ignaś słucha jak to siedział u niej w brzuchu. 
Mmmm...
W końcu pyta kompletnie zdziwiony: " zjadłaś mnie? "
Poległam :D









piątek, 8 lutego 2013

Life is short, eat dessert first

A no właśnie. 
Zamiast robić rozliczenie miesiąca ( mam nadzieję, że Pani Karolina mi wybaczy, zrozumie ), tonę sobie w przyjemnych widokach :D
Patrzę sobie na parter zastawiony tekturowymi pudłami, podłogi prawie nie widać. Ściskam w ręku nową filiżankę z kawą i tak sobie myślę, że fajną mam pracę. I choć sama rozładowałam dziś dwa olbrzymie pudła, sięgające mi do brody, w sumie prawie 300 kg, kilkadziesiąt paczek i paczuszek, to nie czuję się zmęczona ani ani. 
Najprzyjemniejszy moment to ten, gdy do ręki biorę mały sprytny nożyk i zaczynam przecinać taśmy, jedną za drugą
A w środku... to już sami widzicie. 





Maliny pod chmurką z migdałowej kruszonki całkiem niespodziewanie miały okazję pokazać się w sesji ;)
Pycha :P







Chyba dalszy komentarz pozostaje zbędny ;)
Idę się jeszcze pogapić na żywo
Miłego weekendu
---
Ewa

wtorek, 5 lutego 2013

Kropka nad "i"

Są takie drobiazgi, niby niepozorne, niby zwyczajne, ale dzięki nim wnętrze staje się bardziej przytulne, nabywa indywidualnego klimatu, bliskiego sercu swego kreatora ;) no i miłe dla oka rzecz jasna. Czasem są to przedmioty muśnięte zębem czasu, rodzinne pamiątki, czy starocia wyszperane na pchlim targu. Kiedy indziej dobrze znane i posiadane od dawna drobiazgi, które stawiamy w nieco innym świetle i odzyskują zapomniany blask. Czasem też ktoś sprawi Ci wielką radość z serca danym drobiazgiem, wpasowanym wypisz wymaluj w klimat Twojego Domu, Minty Domu
Dziękuję Kasiu :)
Takie drobnostki to, jak kropka nad "i" Przyjemne dopełnienie.
Wisienka na babeczce z waniliową pianką.

Czy u Was też świeci Słońce?
Miłego popołudnia
---
Ewa








sobota, 2 lutego 2013

Króliczy męski świat

Czekam z niecierpliwością aż powieje nowym z kolekcji wiosna/lato firmy Maileg. W tym roku postawili na urozmaicenie króliczej garderoby. Będą zatem ubrania we wszystkich króliczych rozmiarach, sukienki, tuniki, ogrodniczki, rajstopy, nawet buty: baleriny, trampki i espandryle...
Długouchy będą miały w czym przebierać. 
A tymczasem panowie Króliki z Ignasiowego pokoju zaprezentowali swoje wdzięki, po męsku ;) 




Fajny mam kosz? Dostałam od Agi :) i musiałam pokazać


Miłego weekendu Kochani
---
Ewa