wtorek, 13 listopada 2012

Minty Storehouse

Czasem nastaje taki dzień, że zwykle poukładane i uporządkowane życie w minty house zostaje przysypane tekturowymi pudłami, zakręcone folią i szarym papierem, a potem przewiązane sznurkiem.
Szary labirynt aż po horyzont ;)
Ignacy zapakował się w największe pudełko bez dna i pokonywał go wśród moich pokrzykiwań i lamentów: uwaga na naczynia, naczynia, uwaga!
Potem przycupnął w kuchni i spod pudła wydobył się komunikat: Paczka przyszła !
Dziecko matki pakującej i ciągle coś wysyłającej ;)
I tak wczorajszy dzień upłynął pod znakiem Paczki.


 

A w pudełkach ciut nowości. Część musiałam przygarnąć, bo takie biedne były i samotne ;)




Nowy kolor w minty sklepie, bardzo apetyczny waniliowy. Sznureczki i tasiemki do polizania, prawda?







sobota, 10 listopada 2012

Odliczanie

 Czasem nie trzeba wiele by umilić sobie czekanie na Święta. Każdego z 24 wieczorów Adwentu wystarczy zapalić jedną małą świeczkę. 



W pokoju Igi...


Zapowiada się piękna sobota :)
Miłego dnia 
---
Ewa







środa, 7 listopada 2012

Wianki, srebro i fotel otulony na jesień

 Wczoraj późnym wieczorem zebrało mi się na wicie wianków. Na dworze ciemno, a do tego wietrzysko i deszcz. Na szczęście nie musiałam iść do lasu po nocy, wystarczyło w domowych papuciach wychylić nos na przydomowy taras i już był materiał do wyplatania. Podstawą większego wianka jest gotowy druciany, z listkami i perłowymi owocami jemioły. Rzec by można typowo świąteczny, ale u nas wisiał przez rok cały. Bo taką cynkową podstawę można przepleść wszystkim, na co ma się akurat ochotę. I czy to będą wiosenne szafirki, czy trawy kwitnące, czy subtelna lawenda, zawsze uda się trafić w odpowiedni klimat. Wianek oplotłam zimozielonym bluszczem i nagimi jesiennie pnączami winobluszczu, który kilka dni temu całkiem liści się pozbył. Pnącza okazały się bardzo wdzięcznym materiałem na wianek, bo są elastyczne i bardzo podatne na współpracę ;) No i powstał mały wianuszek, prosty i skromny. Wystarczyło kilkanaście cm tasiemki aby dodać mu wdzięku. Tasiemka  od Ani z Fiorello niestety już się kończy, muszę koniecznie uzupełnić zapasy.
Bliżej świąt dodam bardziej zimowe akcenty i na Boże Narodzenie wianki będą jak znalazł.






W poniedziałek przyjechały te oto serduszka Piękne ozdoby na  świąteczne drzewko, czy gałązkę jemioły nad Bożonarodzeniowy stół. Pierwsza myśl gdy je zobaczyłam: toż to przecież biżuteria choinkowa! Są niezwykłe. Można je otworzyć, a w środku ukryć małą niespodziankę, czekoladową pralinę, grosik na szczęście...




Ulubiony Fotel pod lampką został dziś okryty patchworkowym pledem, dostał jutową poduchę. Pixy tym chętniej się na nim rozgościł. Nadal u nas rezyduje, ku mojej uciesze, wprowadzając nieustannie świąteczne nastroje. 






 Pijcie dużo ciepłych płynów, to najlepsze na infekcje gardłowe.
Ja już lecę po herbatę z cytryną i miodem.
Następnym razem pokażę moje sposoby na świąteczne odliczanie, od 1 do 24 ;)
Pa Kobitki :)
---
Ewa



poniedziałek, 5 listopada 2012

piątek, 2 listopada 2012

Królik w centrum dowodzenia



Dziś to On tu zarządza. Rozpanoszył się na dobre. Na szczęście już niedługo przyjadą po Fryderyka jego nowi właściciele, uff. Wszędzie mam resztki marchewki ;) Ledwo go przepchnęłam, aby post napisać :)
Śnieg co prawda już się prawie stopił, ale... 
... w Minty House można poczuć prawdziwie świąteczną atmosferę. 
Sami zobaczcie. Jest anielsko
Miłych wrażeń
---
Ewa











czwartek, 1 listopada 2012

Czekoladowa chmura Nigelli


Nigella bez wątpienia była dla mnie objawieniem. Teraz rzadko oglądam telewizję, nie śledzę programów kulinarnych, no chyba, że akurat leci "30 minut Jamie'go" , no wtedy to zawsze przysiądę. Kiedyś to Nigella działała na mnie, jak magnez. Pamiętacie początki stacji Tv Style? Ja bardzo dobrze. Kilka programów powtarzało się w nieskończoność i zawsze była szansa, żeby zobaczyć pominięty wcześniej początek, środek lub koniec. Wtedy nie jedna z nas zapewne poznała brytyjską boginię smaku, Nigellę Lawson. Ach te kobiece krągłości! Przy niej zapominałam o jakichkolwiek dietach, trzymaniu linii itp Tylko palce chciało się razem z nią oblizywać. 
Uwielbiam i stosuję kilka jej przepisów, m.in na przepyszną Czekoladową Chmurę, ciasto bez grama mąki, którego sukces tkwi w dobrze ubitych białkach jajek od szczęśliwej kury.
Niestety dziś nie pokarzę Wam efektu mojej pracy, bo już go nie ma ;) Zniknęło wraz z dobrym do zdjęć dziennym światłem. Ale po kilku godzinach dom nadal pachniał czekoladą. Miło było wrócić...
Potrzebne będą:
6 jajek od szczęśliwej kury
175 g cukru
125 g miękkiego masła
250 g gorzkiej czekolady z min 70% zawartością kakao
200 ml 30% śmietanki
2 płaskie łyżki cukru pudru
opcjonalnie: skórka starta z jednej pomarańczy, odrobina likieru pomarańczowego

2 jaja i 4 żółtka ubijam ze 75 g cukru na puszystą, gładką masę. Mikser pracuje, a ja
w tym czasie w kąpieli wodnej rozpuszczam czekoladę, dodaję do niej masło, mieszam i odstawiam do przestygnięcia.
4 białka ubijam na sztywną pianę, pod koniec ubijania stopniowo dodaję do niej 100 g cukru.
Łączę masę z jajek i żółtek z masą czekoladową. Dokładnie mieszam. Dodaję ją do piany, łącząc delikatnymi ruchami, ale zamaszyście, tak aby wprowadzić do całości jak najwięcej powietrza. Masę wlewam do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Piekę w piekarniku nagrzanym do 180 st przez 35-40 min.
Po wyjęciu z piekarnika ciasto powinno, uwaga, popękać na wierzchu i lekko się zapaść. Do powstałego w ten sposób wgłębienia nakładam bitą śmietanę, lekko posłodzoną cukrem pudrem
Można posypać kakao lub dodać owoce, np maliny
Pycha, naprawdę
W sam raz do wieczornej posiadówki przed kominkiem, na poprawę nastroju, dla regeneracji po zimnym, wietrznym dniu, jak dziś

Spokojnego wieczoru
---
Ewa











środa, 31 października 2012

Pastele w kuchni...

... czyli nigdy nie kończąca się opowieść z miętowego domu ;)
Czasem mała tylko zmiana, niewielki przedmiot, dodatek, kawałek pastelowej tkaniny wystarczy by poprawić nastrój, odmienić nieco klimat dobrze znanego pomieszczenia, nadać świeżości, umilić początek dnia. Zatem z kawą w ręku rozwieszam całkiem nowe kuchenne ściereczki ...
Kolorów na dziś Wam życzę :)
---
Ewa




Więcej na temat chlebaka TU
W magazynie mamy piękny róż, a lada moment dojedzie też biały