niedziela, 7 kwietnia 2013

piątek, 5 kwietnia 2013

Kawa i do przodu!

Powoli wracam do żywych. Pierwsza moja kawa po trzech dniach kompletnego braku ochoty na wszystko, nawet na rytualną dużą z mlekiem. 
Ścięła mnie zaraza jakaś okrutna i pozbawiła sił witalnych już w Święta.
Wiem, że nie tylko mnie dopadło więc trzymam kciuki i za Wasze zdrowie.
*
Wczoraj wieczorem pochowałam do reszty Wielkanoc, którą ledwo zdołałam poczuć. Pewnie nie jestem w tym odosobniona, bo śnieg nastrajał bardziej do ubrania choinki. Ale wiosna jest! Widać to dokładnie po ilości styropianowych kulek zalegających na naszym tarasie, które wysypują się z elewacji nie zabezpieczonej podbitką. Ptaki szykują sobie ciepłe gniazdka pod naszym dachem :)
A styropian się sypie i sypie niczym kwietniowy śnieg tej wiosny ;)
Zamówiłam całe mnóstwo nasion i nie mogę się już doczekać kiedy będę mogła pogrzebać w ziemi.
Także Pani Zimo, mówimy DO WIDZENIA! Tylko za kilka miesięcy, nie za tydzień, na Boga! 
Planuję rabatę z jednorocznymi kwiatami, trochę warzyw i ziół, będą  pomidory! koktajlowe, mini mini, w kształcie gruszki i w kolorze żółtym. W zeszłym roku udały się świetnie, a ich owoce zbieraliśmy jeszcze pod koniec września.

Na razie mam trochę zielonego w kuchni i staram się nie patrzeć za okno ;)
I twarożek mam ;) 
Na siłę.
Trzymajcie się ciepło!
---
Ewa








poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Wiosna przyszła!

Tak, tak, wiosna! I co, że pół metra śniegu zalega na naszym tarasie. Asia Green Canoe zrobiła nam przepyszny prezent świąteczny, niczym Wielkanocny Zając. Dziś w sieci pojawiło się kolejne wydanie magazynu Green Canoe Style, w którego tworzeniu Minty ma swój mały udział. Zapraszam Was serdecznie, sama oddając się lekturze. Nie ma mnie ;) Jest tylko kawa i Czółno


Miłej lektury 
---
Ewa

sobota, 30 marca 2013

Zamiast życzeń

Kochani, oderwijcie się na chwilę od biegania z odkurzaczem, pichcenia i pieczenia mazurków i posłuchajcie. To jeden z idoli naszego czternastoletniego syna, skutecznie nas nim zaraził. Tekst w sam raz na nasz czas, idealnie trafia w sedno.
Życzę wam siły, do naprawiania :)
---
Ewa


A to ode mnie dla Was


czwartek, 28 marca 2013

Z rudym w tle ;)

Miało być całkiem zwyczajnie. Kilka zdjęć dla Was z drobiazgami, które ostatnio przyjechały do Minty House. I tak sobie pstrykam...





... i pstrykam, ciesząc się przy tym bardzo, bo uwielbiam...





...gdy nagle zjawia się ON
Mój Rudy Smok.
I wszystko zaczęło się toczyć zupełnie innymi torami niż to było w planach.







W końcu zaczął mnie ignorować ;)


Spytał, czy długo jeszcze? 
I poszedł spać, na nowej poduszce na krzesło!



Spakowałam bardzo dużo paczek. Ostatnie właśnie zabrał kurier. Mam nadzieję, że nie będzie wielu pomyłek i braków ;) 
Kręgosłup szyjny skręcony mam w ES, głowa mi pęka
ale...
Kochani, moje hasło na dziś
STAY POSITIVE!
Pozdrawiam Was gorąco
---
Ewa


poniedziałek, 25 marca 2013

Biały, czyli nadal w temacie ;)

Czy u Was dziś też tak pięknie świeci? 
U nas jest naprawdę miło.
Koty wygrzewają się na podłodze przy oknie, przyjmując coraz to dziwniejsze pozycje. I nawet nasz stareńki pies Kropa dziś znacznie chętniej wyszedł przewietrzyć futro ;)
Szał świąteczny mnie nie ogarnął, i dobrze, cebulki i tak zakwitną na czas, kuchnia jeszcze zdąży wypełnić się zapachami dobrego jedzenia.
Tymczasem zbieram siły na batalię paczkową, którą rozpocznę lada dzień.
Muszę Was prosić o wyrozumiałość, bo tym razem mogę nie dać rady dopieścić Waszych paczek, tak jak bym chciała. Będzie duuużo pracy i tylko jedna para rąk :)
*
U nas biało, nie tylko w ogródku. W minty kuchni, minty z bielą. Bardzo świeże połączenie :)









Przytargałam z Duki świece w kształcie kuraków. I bynajmniej nie po to, by je odpalić w Wielkanoc.
Drób wygląda jak ceramika i szkoda byłoby mu plecy stopić. Siedzą sobie z jajami między cebulami ;)
Nasza Grace jak zawsze zdystansowana do wszystkiego. Łypie tym swoim pomarańczowym okiem.
Ale aranżacje balii zrobiła? Zrobiła ;) choć leń



A taki oto słoneczny widoczek mamy za oknem.
Widać wiosnę? Ja już ją czuję
A dla tych, którzy na śnieg już patrzeć nie mogą:
Słonecznego popołudnia :)
---
Ewa






czwartek, 21 marca 2013

Małe minty deco i przepis na rogaliki

Uwielbiam kiedy dekoracje powstają spontanicznie, od niechcenia prawie, kilka ruchów, tu dołożyć, tam przełożyć, tu przyciąć, a niektóre nawet same rosną ;)
Coraz bardziej jestem zajajkowana.
I mam zakwasy! więc świąteczne porządki znów muszą poczekać na poświąteczny czas ;)
No bo jak niby myć okna zasypane śniegiem, już pominąwszy zakwasy nawet?! 
Miłego dnia, pierwszego kalendarzowej WIOSNY
---
Ewa







I obiecany przepis na drożdżowe rogaliki:

Potrzebować będziesz:
0,5 kg mąki
100 g roztopionego i przestudzonego masła
150 g cukru
2 żółtka jaj od szczęśliwej kury
1 szk ciepłego mleka
szczypta soli
Na rozczyn:
50 g drożdży
łyżeczka cukru
łyżka mąki
ok 0,5 szk ciepłego mleka
Na nadzienie:
Marmolada, ja użyłam powideł śliwkowych własnej produkcji
Do smarowania rogali:
1 białko

Zacznij od przygotowania rozczynu: wymieszaj wszystkie składniki i pozostaw do wyrośnięcia na około 5 min.
W tym czasie przygotuj w misce pozostałe składniki, oprócz masła. Gdy rozczyn wyrośnie, połącz go z resztą. Wyrabiaj na gładką masę, dodaj masło i dalej wyrabiaj. Gdy ciasto będzie się już odlepiać od rąk i naczynia- jest gotowe. Jeśli jest zbyt rzadkie, dodaj mąki, ale z umiarem. Przykryj wyrobione ciasto ściereczką i pozostaw w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Po około 45 min, czy godzinie podziel ciasto na dwie części. Z każdej uformuj koło grubości około 1 cm. Podziel koło jak pizzę, na trójkąty. Na podstawie trójkąta umieść odrobinę nadzienia i zroluj, uformuj kształt rogalika i odłóż na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, aby mogły dalej rosnąć. Po kilkunastu minutach posmaruj rogale białkiem i wstaw do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piecz na złoty kolor, około 10-15 min. 
Ja wiem, że to brzmi trochę przerażająco, mnie też ten przepis skutecznie odstraszał od działania, ale uwierzcie mi kobitki, to wcale nie takie trudne, a efekt pyszny ;)
Powodzenia